Wspieramy misjonarzy

Chociaż mamy wakacje, czas odpoczynku i urlopów, to nie zapominamy, że jako katolicy jesteśmy odpowiedzialni za dzieła misyjne Kościoła oraz za misjonarzy i misjonarki. Już w październiku będziemy w całym Kościele przeżywać szczególny miesiąc misyjny. Jego hasło: „Ochrzczeni i posłani” podkreśla odpowiedzialność wszystkich ochrzczonych za dzielenie się wiarą z innymi.

Z całego serca pragnę podziękować wspólnotom Żywego Różańca, które chętnie podjęły w dekanatach duchową adopcję misjonarek i misjonarzy z naszej diecezji. To wielkie wsparcie dla tych, rozsianych po świecie misjonarzy, którzy z wielkim zapałem głoszą Ewangelię i niosą miłość Chrystusa, aby nie czuli się zapomniani i osamotnieni. I z radością przekazuję gorące podziękowania od misjonarzy za wszelkie modlitwy i ofiary. Aktualnie na misjach posługuje 3 świeckie misjonarki i 18 kapłanów pochodzących z diecezji siedleckiej.

W dniach od 5 do 19 lipca br. miałem okazję towarzyszyć ks. biskupowi Kazimierzowi Gurdzie w pielgrzymce do Kazachstanu i Rosji. Jest on szczerze zatroskany o misje i chciał bliżej poznać warunki pracy duszpasterskiej naszych kapłanów: ks. Wojciecha Matuszewskiego w Oziornoje w Kazachstanie oraz ks. Jarosława Mitrzaka w Stawropolu i ks. Jacka Jagodzińskiego w Tuapse w Rosji. Pragnę podzielić się wrażeniami z tego wyjazdu.

Dla większości katolików Kazachstanu głównym wydarzeniem na początku lipca (6 i 7 lipca) jest odpust NMP Królowej Pokoju w Oziornoje. My również zaraz po wylądowaniu w Nur-Sułtan, wraz z ks. abpem Tomaszem Petą i innymi szanownymi gośćmi jedziemy na te uroczystości do ks. Wojciecha Matuszewskiego. Najpierw autostradą na północ około 350 km do Kellerowki, a potem ponad 32 km przez step. Już na stepowej drodze spotykamy rozśpiewanych i radosnych pielgrzymów, zdążających pieszo do Matki Bożej Królowej Pokoju. Księża biskupi witają i błogosławią pątników. Obecnie w Oziornoje mieszka około 350 osób i są to potomkowie Polaków przesiedlonych w 1936 roku. W sobotę na uroczystości odpustowe do Oziornego przybywa ponad 400 pielgrzymów. Oprócz pieszej pielgrzymki z Kellerowki, przyjeżdżają ludzie samochodami  i autobusami z różnych zakątków Kazachstanu, a także duże grupy z Rosji: z Kujbyszewa i Czelabińska. Przybyli też pielgrzymi z Bośni i Hercegowiny z Medjugorie, oraz ordynariusz katolików w Afganistanie o. Giovani Scalese. Wszystkich pielgrzymów trzeba gościnnie przyjąć, dlatego kustosz sanktuarium ks. Wojciech „dwoi się i troi”. Ofiarnie pomagają wolontariusze z Polski i klerycy z WSD w Siedlcach oraz miejscowe parafianki.

W sobotę, 6 lipca, wieczorem o 19.00 uroczysta Msza św. za zmarłych budowniczych kościoła i wszystkich spoczywających na cmentarzu w Oziornom. Eucharystii przewodniczy abp Tomasz Peta, a homilię wygłosił o. Marinko, proboszcz z Medjugorie. Czuje się skupienie i jedność modlących w świątyni. Kaznodzieja mówi m.in. o tym, że grupa świeckich, duchowo związanych z Medjugorie przez 3 miesiące podjęła post i modlitwę za Oziornoje (codziennie jedna osoba pościła i modliła się w tej intencji).

W niedzielę Msza św. przy ołtarzu polowym w jurcie, a wszyscy katolicy mogą znaleźć miejsce na stepie. Przed Eucharystią kilku kapłanów spowiada. Głównym celebransem jest ordynariusz katolików w Afganistanie o. Giovani Scalese, który przybył do Matki Bożej Królowej Pokoju, aby zawierzyć jej cały Afganistan i prosić o pokój.

Ks. Wojciech Matuszewski marzy o tym, aby wyremontować zniszczony budynek przedszkola w Oziornoje i przygotować w nim dom dla pielgrzymów. Potrzeba stworzyć dla nich skromne i ale godziwe warunki noclegowe. Chociaż brakuje funduszy na remont, to ks. biskup Tomasz Peta ufa, że z Bożą pomocą uda się ten cel zrealizować.

Po tygodniowym pobycie w Kazachstanie wraz z ks. Biskupem Kazimierzem lecimy do Rosji, aby poznać klimat posługi duszpasterskiej ks. Jarosława Mitrzaka i ks. Jacka Jagodzińskiego. Obaj pracują na południu Rosji w rejonie Kaukazu. Do niedawna jeszcze kilku kapłanów z naszej diecezji posługiwało na dalekiej Syberii. W piątek 12 lipca wieczorem przybywamy do Stawropola, gdzie na lotnisku wita nas ks. Jarek Mitrzak. Okazuje się, że sama nazwa: „Stawropol” ma chrześcijańską etymologię i oznacza „miasto krzyża”. W centrum miasta wznosi się stojący na wysokiej kolumnie Anioł z krzyżem wyciągniętym ku niebu. Wspólnota katolicka w tym mieście przez kilka lat gromadziła się na Mszę św. w garażu, w którym mieści się pracownia oprawy obrazów. Od chwili  objęcia tej placówki przez ks. Jarosława, katolicy mogą już co tydzień uczestniczyć w Eucharystii. Nowy proboszcz zaczął szukać lepszego miejsca, aby służyć katolikom. Boża Opatrzność przedziwnie działa. W dniu wspomnienia bł. Władysława Bukowińskiego, ks. Jarek dowiedział się, że w Stawropolu zachował się budynek kościoła katolickiego z pierwszej połowy XIX wieku, ale w okresie komunizmu został przerobiony na dom mieszkalny. W tym czasie w Internecie pojawiło się ogłoszenie, że jedno z mieszkań w  tym budynku jest sprzedawane. Dzięki pomocy finansowej niemieckich katolików ks. Jarek kupił to mieszkanie i po kapitalnym remoncie, zrobił tam niewielką kaplicę katolicką. Wspólnota wierzących to przede wszystkim młode rodziny z dziećmi. W niedzielę 14 lipca na Eucharystii było blisko 40 osób, ale więcej ludzi  się też nie pomieści. Ks. Biskup Kazimierz w homilii mówił o żywej wierze i naśladowaniu dobrego samarytanina. Aby być katolikiem, starajmy się świadczyć miłość tym, których codziennie spotykamy, jak uczy nas Chrystus w Ewangelii.

W poniedziałek 15 lipca możemy podziwiać majestatyczne szczyty Kaukazu w miejscowości Dombaj. Ks. Jarosław w każdą niedzielę dojeżdża do Elistry (około 260 km), aby i tam katolicy mogli uczestniczyć we Mszy św. Wiele sił i serca ks. Jarek poświęca młodzieży, troszcząc się o powołania kapłańskie i do życia konsekrowanego. Patrząc w przyszłość jest potrzeba powiększenia kaplicy w Stawropolu, poprzez wykupienie jeszcze jednego mieszkania w budynku kościelnym.

 Kolejnym punktem naszej podróży jest Tuapse nad Morzem Czarnym. Dzięki staraniom ks. Marka Kujdy w latach 2000 – 2005 został wybudowany piękny kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. Trochę później powstała w Łazarewskoje w garażu katolicka kaplica. Miejscową wspólnotę parafialną tworzą  liczni Ormianie, a także i Polacy. Obecnie posługę duszpasterską pełni w Tuapse ks. Jacek Jagodziński. Odwiedzamy także parafię katolicką w Soczi i ks. Ireneusza Izdebskiego. Kościół pw. Św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Soczi zbudował ks. Bogdan Sewerynik, który był jednym z pierwszych kapłanów diecezji siedleckiej posługującym za wschodnią granicą. W dniu wyjazdu w Moskwie jesteśmy z wizytą u nuncjusza apostolskiego abpa Celestino Migliore i abpa Paolo Pezzi.

Możemy być dumni, że mamy wspaniałych kapłanów, którzy z poświęceniem służą w różnych miejscach na kuli ziemskiej, m.in. w Kazachstanie, Rosji, a także na Ukrainie. Idąc za sugestią ks. Biskupa Kazimierza chcemy stworzyć grupę wolontariatu misyjnego, aby wspierać przeciążonych licznymi obowiązkami kapłanów na misjach, np. przy organizowaniu tzw. wakacji z Bogiem dla dzieci i młodzieży, w pracach gospodarczych i budowlanych. Niech Duch Święty wspiera i napełnia nasze serca męstwem i entuzjazmem wiary.

Z wdzięcznością za wszelki dobro –

ks. Kazimierz Jóźwik,

Pozdrowienia z Paragwaju!

Szczęść Boże, Księże!!

Pozdrawiam serdecznie, jeśli upały zbytnio dokuczają w Polsce, to chętnie się wymienię na kilka stopni, bo u nas strasznie zimno. Długo się nie mogłam zebrać do odpisania, bo sporo rzeczy się skumulowało w jednym czasie. Rozpoczęliśmy dni skupienia dla dzieci w każdą pierwszą sobotę miesiąca w parafii w Obligado. Sporo przy tym przygotowań bo trzeba zapewnić zaplecze dla ok 200 maluchów. Mam nadzieję za ich pośrednictwem pociągnąć do Boga również ich rodziców, bo w tej kwestii bardzo tu krucho. Natomiast w każdą drugą sobotę miesiąca ruszamy z wieczorem dla młodzieży- Eucharystia, katecheza, modlitwa. W tym miesiącu pierwsze spotkanie. Mieliśmy też w ostatni weekend kolejną edycję rekolekcji ewangelizacyjnych w parafii Bella Vista. I zakończenie semestru z młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania w Caronay i z grupą młodzieżową w San Benito. Pentecostes, Corpus Christi i dzień Najświętszego Serca Pana Jezusa to 3 duże fiesty w parafii Caronay. Pomagaliśmy z dziećmi i młodzieżą jak tylko się dało. Maluchy pięknie śpiewały w czasie nowenny. Codziennie różaniec i Msza Święta. No i szkoła. W Pirapó z maluszkami przygotowaliśmy podsumowanie pierwszego semestru w formie prezentacji dla całej szkoły. Starsze klasy odwiedzały nas by zobaczyć i posłuchać jak maluchy opowiadają o swoich szkolnych dokonaniach. Dużo pracy to też dużo satysfakcji. Nareszcie spokojnie mogę teraz w czasie ferii zimowych nadrobić zaległości w odpisywaniu na maile bo szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatni raz aż tak bardzo zaniedbałam tę kwestię… Przepraszam, bo i księdza dosięgło moje niedbalstwo i brak czasu… ale teraz mam 2 tygodnie bez szkoły więc będę nadrabiać.

Na rekolekcjach z młodzieżą codziennie pamiętaliśmy o modlitwie za tych którzy nas otaczają modlitwą, więc i za całą parafię we Wierzbnie i za kółka różańcowe.

Dzwonił do mnie Marcin Dudziński, chwilę udało nam się porozmawiać. Cieszę się, że udało mu się w końcu zorganizować wakacje, bo on bardzo dużo pracuje i niesamowicie służy, zawsze pokornie dużo na siebie bierze. No i że się z księdzem spotkał. Bardzo Marcina cenię jako kapłana i przyjaciela, wiem że to spotkanie z Księdzem było dla niego ważne. Już się nauczyłam, że Wierzbno jest miejscem oparcia i odpoczynku dla misjonarzy i jakby drugim domem. Pięknie wspominam nasze ostatnie spotkanie.

Proszę pozdrowić serdecznie parafian, księdza biskupa i oczywiście cały Kazachstan. Mam na-dzieję, że podróż będzie udana. Może uda się wam spotkać mojego serdecznego kolegę z roku ks. Pawła Martyniuka, on jest teraz rektorem seminarium w Kazachstanie. Jeśli tak, niech mu ksiądz przekaże serdeczne uściski ode mnie i że pamiętam o nim w modlitwie. Możecie mu też przypomnieć, że obiecał mnie odwiedzić… Swoją drogą ks. biskup też obiecał… Więc czekam cierpliwie. Mam nadzieję że kolejna księdza podróż to będzie kierunek Ameryka Południowa.

Pamiętam w modlitwie, nawet jak czasem się opóźniam w odpisaniu 🙂

W kolejnym mailu może jutro podeślę kilka zdjęć z ostatniego czasu bo chwilowo nie udaje mi się załadować. Internet się ciągnie jak beton przez słomkę…

Pozdrawiam Kasia

Wyprawa w Kotlinę Kłodzką

Na początku wakacji spełniło się kolejne marzenie dzieci, które w tym roku po raz pierwszy przystąpiły do Komunii św. Na pamiątkę tego wydarzenia zorganizowany został wyjazd do przepięknej Kotliny Kłodzkiej. W dniach 24-26 czerwca wraz z rodzicami  i dziećmi odwiedziliśmy Igliczną w masywie Śnieżnika oraz Wambierzyce i Góry Stołowe: Błędne Skały (853 m) i Szczeliniec Wielki (919 m). Naszym pragnieniem było również zawierzyć Maryi rodziny naszej parafii.

W poniedziałek po przejechaniu prawie 550 km dotarliśmy do Bystrzycy Kłodzkiej i dalej w promieniach słońca rozpoczynamy wspinaczkę na Igliczną (845 m). Na jej szczycie wznosi się sanktuarium Matki  Bożej, Przyczyny Naszej Radości. W pięknym kościółku znajduje się słynąca łaskami figurka Marii Śnieżnej, czczona jako opiekunka ludzi dotkniętych chorobą oczu, niewiast pragnących potomstwa, turystów i sportowców. Papież Jan Paweł II koronując w 1983 r.  figurkę Matki Bożej, wypowiedział słowa: „Najświętsza Panno Maryjo, Przyczyno Naszej Radości, Mario Śnieżna, Tyś Bogarodzicą, Tyś naszą Matką, naszą Królową. W Twoich rękach, Pośredniczko łask wszelkich, nasze życie i nasze zbawienie. Składamy u stóp Twoich wiarę, nadzieję i miłość. Bądź naszą radością, jak w przeszłości, tak również dziś”. Ks. Andrzej Adamiak, kustosz tego sanktuarium, pokazał, jak to miejsce przedziwnie obrazuje wiele z wezwań litanii loretańskiej. Podczas Mszy św. wzywaliśmy wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny, aby z radością żyć po chrześcijańsku w naszych rodzinach. Potem był czas na lody i kawę oraz podziwianie widoków ze szczytu Iglicznej. Pełni wrażeń wróciliśmy do naszego busa i ruszyliśmy do Kudowej Zdrój na nocleg. Po kolacji jeszcze ognisko, grillowanie kiełbasy i czas na rozmowy.

Wtorek był kolejnym dniem zdobywania gór. Malownicze Góry Stołowe jak magnez przyciągają turystów. Zaczynamy od labiryntu Błędnych Skał (853 m) i podziwiamy przeróżne formy skalne. Dzieci, jak górskie kozice, zwinnie wspinają się na skały. A nam, dorosłym, częstokroć przychodzi się „dosłownie” przeciskać szczelinami. Po krótkim odpoczynku jedziemy do Karłowa, aby zdobyć jeszcze Szczeliniec Wielki (919 m). Do schroniska na Szczelińcu Małym prowadzi ponad 600 kamiennych schodków, ale dopiero potem zaczyna prawdziwa przygoda – schodzenie wgłąb szczelin (piekielna kuchnia, piekiełko) i wspaniałe tarasy z zapierającymi dech widokami. Ktoś z naszej grupy, czując przyjemny chłodek w szczelinie zwanej piekiełkiem, powiedział, że nawet w „piekle” może być fajnie. My jednak żyjemy, aby zmierzać do nieba, tam nasza Ojczyzna.

Po zejściu ze Szczelińca czas na obiad i wyjazd do Wambierzyc, gdzie króluje Matka Boża, Królowa Rodzin. Cała miejscowość z licznymi kapliczkami i okazałą bazyliką jest zbudowana na wzór Jerozolimy, a pierwsze informacje kulcie Maryi sięgają 1218 roku, gdy ociemniały Jan z Raszewa w tym miejscu odzyskał wzrok. Uczestniczymy w uroczystej procesji eucharystycznej i Mszy św. Dostępujemy też przywileju, by ucałować figurkę Matki Bożej w Wambierzycach. Jest to okazja, aby prosić Maryję o szczególną opiekę.

W środę rano Msza św. u Sióstr Elżbietanek w Kudowej i po śniadaniu wyjeżdżamy do Czermnej, aby zwiedzić Kaplicę czaszek. Ściany i sklepienie wnętrza kaplicy pokrywa ok. 3 tys. ciasno ułożonych czaszek i kości ludzkich, ofiar wojen oraz epidemii chorób zakaźnych. Dalsze 20–30 tys. szczątków leży w krypcie pod kaplicą. Na zakończenie wspólnie modlimy się za zmarłych. W drodze powrotnej pragniemy jeszcze pokłonić się Matce Najświętszej w cudownym Jasnogórskim wizerunku. Upalny dzień i przyjemny chłód kaplicy cudownego Obrazu Matki Bożej  na Jasnej Górze. Obchodzimy ołtarz na kolanach i przedstawiamy Maryi nasze intencje. Jest czas na prywatną modlitwę i kupienie pamiątek z Częstochowy. Wdzięczni Panu Bogu za te dni i bardziej zżyci ze sobą wieczorem wracamy do Wierzbna.

Z wdzięcznością – ks. Kazimierz

Wymiana krzyża we wsi Wierzbno, 2019 r

„Panie Jezu błogosław Wierzbno” –  taką prośbę umieszczono na nowym krzyżu przy drodze wjazdowej do Wierzbna. W piątek 28 czerwca został on zainstalowany, a w niedzielę, 30 czerwca, dokonano jego uroczystego poświęcenia. Zastąpił on dotychczasowy, datowany na I połowę XX wieku, krzyż.

Nowy krzyż to wspólne przedsięwzięcie mieszkańców Wierzbna. Wspomóc je można było finansowo i fizycznie, angażując swój czas, zdolności i umiejętności w wykonywanie konkretnych prac. Zebrane ofiary zostały przeznaczone na sfinansowanie prac stolarskich, zakup liter, cementu i stali. Krzyż wykonał pan Kazimierz Żaboklicki z Czerwonki.

Większość czynności prowadzących do tego, aby krzyż mógł stanąć w tym czasie i tym miejscu została wykonana „Ku chwale Pana”. Pokaźnego dębaka na wykonanie krzyża ofiarował p. Jan Karaban, wstępnej obróbki dębowego kloca dokonał w swoim tartaku p. Marek Zalewski, pasyjkę na krzyż zakupił ks. Kazimierz Jóźwik, zabezpieczenie krzyża od góry to zasługa p. Tomasza Skarżyńskiego.

Demontaż dotychczasowego krzyża, niwelacja terenu, prace spawalnicze, montaż nowej podstawy, transport nowego, wykonanego w Czerwonce krzyża i jego zainstalowanie to dzieło panów: Pawła Piórka. Andrzeja Witowskiego, Bartłomieja Chabiery, Tomasza Chabiery, Andrzeja Chabiery, Mariusza Chabiery, Grzegorza Białousz, Franciszka Kowalczyka, Kamila Jaworowskiego, Waldemara Jachimowicza, Piotra Piórka, Romana Gogłozy, Jana Karaban, Ryszarda Kujawa, Krzysztofa Twardowskiego, Daniela Turek i Kamila Turek.

W najbliższym czasie planowane jest wykonanie drewnianego, sztachetowego ogrodzenia (bezimienny ofiarodawca przekazał materiał na wykonanie sztachet) oraz obłożenie krzyża wokół kostką. Tę ostatnią czynność zobowiązał się wykonać p. Paweł Piórek wraz ze swoimi współpracownikami.

Dziękujemy wszystkim ofiarodawcom, mieszkańcom Wierzbna i właścicielom działek za ofiary pieniężne, za zaangażowanie w prowadzone prace, za sumienność i niezawodność we współpracy w każdej sytuacji. To przesłanie płynące z krzyża niech pozostanie z nami na zawsze i wspomaga naszą codzienność.

Przewodnicząca Rady Sołeckiej – Małgorzata Białousz

                                                     Sołtys wsi Wierzbno  – Małgorzata Malinowska

                                                     Ksiądz Proboszcz – Kazimierz Jóźwik

 

Symbolika i znaczenie przydrożnych krzyży

Na trwałe wpisane są w polskie krajobrazy, do ich widoku przyzwyczailiśmy się. Można rzec, iż z krzyżem przydrożnym jesteśmy zżyci, bowiem towarzyszy nam od zawsze. Jest wyrazem wiary, przypomina o tym Jedynym Krzyżu, na którym dokonało się nasze zbawienie. Czy wiemy jednak dlaczego nasi przodkowie je stawiali i umieszczali  w takich swoistych, ważnych  dla wiosek miejscach? Warto w tym miejscu przypomnieć symbolikę i znaczenie przydrożnych krzyży.

Przydrożny krzyż nigdy nie był postawiony przypadkowo. Stawiano je w miejscach ważnych, np. przy kościele lub w centrum wsi wyznaczając jej punkt centralny, powstawały na obrzeżach osad wyznaczając ich granicę lub na rozstajach dróg żegnając podróżnych. Wznoszono je w miejscach, gdzie znaleziono kości lub na polach bitew dla upamiętnienia poległych. Przy ścieżkach do lasu czy na skraju pól stanowiły też pewnego rodzaju drogowskaz. Drogowskaz jakże przejmujący, zarówno duchowy, jak i czysto ludzki, użytkowy. Każdy krzyż lub kapliczka do czegoś nawołuje lub przypomina o zdarzeniu z przeszłości. Były wznoszone w podzięce za otrzymane łaski, za uzdrowienie z choroby czy uratowanie z wojennej pożogi lub klęski żywiołowej, stąd, tak wiele ich powstawało po przejściu armii, czy po kolejnym powstaniu lub zarazie. Budowano je również jako pokutę za grzechy.

Krzyż był chlubą mieszkańców wsi, świadczył o ich pobożności. Wyrazem tego szacunku było zdejmowanie przy nim czapki, uczynienie znaku krzyża, czy ozdabianie go kwiatami w święta. Zwyczaje te przetrwały do dzisiaj, a kapliczki i krzyże tak jak przed wiekami gromadzą mieszkańców na wspólnej modlitwie, zwłaszcza w trakcie nabożeństw majowych i czerwcowych.

Paschalny Dzień Wspólnoty Kościoła Domowego

W niedzielę 19 maja 2019 r. gościliśmy w Wierzbnie członków Kościoła Domowego rejonu siedleckiego pierwszego. W naszej wspólnocie parafialnej przeżywaliśmy Paschalny Dzień Wspólnoty. Przybył do nas rejonowy moderator DK (DK = Domowy Kościół) ks. Mateusz Gomółka oraz małżeństwa i rodziny  z parafii siedleckich: św. Józefa, św. Stanisława, parafii Katedralnej, z parafii z Hołubli, z Kotunia, z Opola Nowego i z Grębkowa.

Rejonowe Dni Wspólnoty odbywają się 4 razy w ciągu roku formacyjnego w różnych parafiach, w których istnieją kręgi Kościoła Domowego. Oprócz duchowej formacji, służą budowaniu jedności i umacnianiu wspólnoty rodzin należących do DK.

Może nie wszyscy wiedzą, czym jest Domowy Kościół, dlatego kilka podstawowych informacji o tej gałęzi rodzinnej Ruchu Światło – Życie. Założycielem Domowego Kościoła jest Sługa Boży ksiądz Franciszek Blachnicki. Jest to małżeńsko–rodzinny ruch świeckich w Kościele. Małżeństwa włączają się do kręgów DK, aby sobie wzajemnie pomagać, bowiem zwraca on szczególną uwagę na duchowość małżeńską, a więc dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem. Odbywa się to między innymi poprzez troskę o życie Słowem Bożym, postawę służby we wspólnocie Kościoła, propagowanie kultury opartej na zasadach chrześcijańskich, dawanie świadectwa o swoich spotkaniach z Chrystusem. A poza formacją, Kościół Domowy to rzesza pogodnych, szczerych ludzi, otaczających pomocą modlitewną tych, którzy jej potrzebują, otwarcie mówiących o swojej wierze, o tym jak Bóg kieruje ich życiem.

„Towarzyszyć w drodze” – taki był temat przewodni spotkania wspólnotowego w naszej parafii. Każdy z nas obdarzony jest darami i charyzmatami rozpoznanymi przez Boga według naszych możliwości. Możemy, a nawet powinniśmy dzielić się nimi, służąc w ten sposób innym. Po to, aby wzrastać: „Wszystkim zaś Duch objawia się dla wspólnego dobra” (1 Kor 12,7). Temu przesłaniu poświęcona była konferencja tematyczna wygłoszona przez księdza Mateusza, na nim pochyliliśmy się podczas pracy w grupach. Jak Pan Bóg działa konkretnie w ich życiu mówili uczestnicy podczas godziny świadectw. Spotkanie zakończyła agapa – wspólny posiłek w malowniczym, majowym, przykościelnym plenerze.

„Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”, śpiewamy w jednym z psalmów. Nie pozwala nam zapominać o swojej dobroci. Odczuliśmy to także podczas tego dnia. Po tygodniu przekropnej, deszczowej pogody w niedzielne południe rozbłysło słońce i towarzyszyło naszej wspólnocie do wieczora.

                                                                                Chwała Panu!
Małgorzata i Michał Wąsowscy