Wspomnienia o Janie Pawle II

Święty Jan Paweł II w moim życiu

18 maja obchodziliśmy 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, który w 1978 r. został wybrany Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Św. Jan Paweł II, Wielki Papież, przykładem własnego życia, przenikniętym żywą wiarą i zawierzeniem Maryi oraz apostolska posługą przemienił naszą Ojczyznę i wniósł nowy powiew Ducha Świętego w Kościele katolickim w drugiej połowie XX wieku. Swoim otwarciem na każdego człowieka niezmordowanie budował cywilizację miłości. Powszechnie mówi się o pokoleniu Jana Pawła II. Ja też zaliczam się do niego.

Osobiście nie mogę się pochwalić bliskimi spotkaniami z Ojcem świętym, ale moje powołanie kapłańskie i gorliwość duszpasterska wzrastały dzięki posłudze św. Jana Pawła II.

Wtedy, 16 października 1978 roku, jako uczeń klasy maturalnej, gdy usłyszałem przez radio, że mamy Papieża Polaka. Po prostu oniemiałem ze zdumienia. Ponownie słuchałem wiadomości, aby się upewnić, że to prawda, że kardynał Karol Wojtyła z Krakowa został wybrany na stolicę św. Piotra i przyjął imię Jan Paweł II. Nieopisana radość w naszej rodzinie. Chociaż o kardynale Karolu Wojtyle nie wiedziałem wtedy zbyt wiele, bo więcej mówiło się Prymasie Stefanie kardynale Wyszyńskim. Wówczas w moim sercu już dojrzała decyzja, by odpowiedzieć na głos powołania i po maturze chcę wstąpić do WSD w Siedlcach. Jeszcze w szkole podstawowej odkryłem w sobie wołanie Chrystusa. Kiedyś w klasie VIII na pytanie naszej wychowawczyni: dlaczego idę do liceum ogólnokształcącego, odpowiedziałem, że pragnę zostać księdzem i pomagać, aby ludzie prawdziwie wierzyli w Boga.

W czerwcu 1979 roku niezapomniana I Pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. Wszędzie tłumy Polaków, entuzjazm wiary i gorliwa modlitwa. Nowym zesłaniem Ducha Świętego dla naszego narodu była modlitwa Ojca świętego na placu Zwycięstwa w Warszawie: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Ja jeszcze czuję ciarki na plecach ilekroć słyszę te słowa. 6 czerwca, w dniu otrzymania świadectwa dojrzałości wraz grupą kolegów i koleżanek z liceum w Sadownem wybraliśmy się do Krościenka  na spotkanie z Janem Pawłem II z młodzieżą. Pamiętam, prawie dobę spędziliśmy w zatłoczonych pociągach i autobusach, aby dotrzeć do centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku nad Dunajcem. Tam dowiadujemy się, że zaraz wyrusza piesza pielgrzymka do Nowego Targu, aby uczestniczyć w uroczystej Eucharystii z Janem Pawłem II. Po krótkim namyśle dołączamy do tej pieszej pielgrzymki i nocą przemierzamy ponad 30 km, aby dojść na lotnisko w Nowym Targu. Do dziś pamiętam słowa Ojca świętego skierowane do młodzieży oazowej: „Jeszcze pragnę zwrócić się do młodzieży, która szczególnie umiłowała te strony i tutaj szuka nie tylko fizycznego wytchnienia, ale także duchowego odpoczynku. „Od-począć” — napisał kiedyś Norwid — to znaczy „począć na nowo”. Otóż duchowy odpoczynek człowieka — jak słusznie wyczuwają to tak liczne środowiska młodych — musi prowadzić do odnalezienia i wypracowania w sobie owego „nowego stworzenia”, o którym mówi św. Paweł. Droga do tego wiedzie poprzez słowo Boże odczytywane i celebrowane z wiarą i miłością, poprzez uczestnictwo w sakramentach, a nade wszystko w Eucharystii”. W drodze powrotnej postanowiliśmy modlić się za siebie nawzajem i tak spontanicznie powstało koło żywego różańca.

Będąc alumnem II roku seminarium, gdy 13 maja 1981 roku, dowiedziałem się o zamachu na życie Ojca świętego, przeżyłem duchową burzę. Kłębiły się pytania: Jak to możliwe? Dlaczego? Komu przeszkadzał nasz Papież? Oglądaliśmy wiadomości na dużej wykładówce i któryś z kolegów podsunął myśl o nocnej adoracji w kaplicy i modlitwie za życie  i powrót do zdrowia Jana Pawła II. Od razu zapisy chętnych i bez wiedzy przełożonych, aby nam nie zabronili, angażujemy się w nocną modlitwę. Po kilku nocach naszej modlitewnej sztafety, dowiaduje się o wszystkim ks. Rektor i kategorycznie zakazuje nocnej adoracji w kaplicy.

W 1991 roku w Częstochowie były organizowane Światowe Dni Młodzieży. Jako wikariusz Parafii Najświętszego Zbawiciela w Rykach i równocześnie przewodnik grupy 8A w Pieszej Podlaskiej Pielgrzymce zdążamy do Tronu Jasnogórskiej Matki. Wraz z pielgrzymami z Ryk idzie na Jasną Górę grupa katolików z Rosji (z Soczi) i ks. Bogdan Sewerynik. Towarzyszy nam niezapomniany hymn: „Ty wyzwoliłeś nas Panie: „Abba, Ojcze”. Druga zwrotka mówi o Kościele: „Bo Kościół jak drzewo życia w wieczności zapuszcza korzenie przenika naszą codzienność i pokazuje nam Ciebie: Abba, Ojcze!” Niezapomniane święto młodzieży. Ojciec święty Jan Paweł II przybywa na Jasną Górę na spotkanie z młodymi z całego świata w uroczystość Wniebowzięcia NMP. Przypominam sobie fragmenty homilii naszego Papieża: „Zaprawdę, wielkie rzeczy Pan wam uczynił! Wy, drodzy młodzi przyjaciele, dziewczęta i chłopcy, macie być świadkami wiernymi i odważnymi tych „wielkich rzeczy” w waszych środowiskach, wśród rówieśników, we wszystkich okolicznościach życia. Jest z Wami Maryja, Dziewica z Nazaretu, uległa każdemu tchnieniu Ducha Świętego. Ta, która przez swoją wspaniałomyślną odpowiedz na zamierzenie Boga, przez swoje „niech mi się stanie”, otwarła światu upragnioną od dawna perspektywę zbawienia. Patrząc na Nią, pokorną Służebnicę Pańską, wziętą dziś do chwały niebios, mówię do was słowami św. Pawła: „Postępujcie według Ducha” (Ga 5,16). Pozwólcie, by „Duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy, pobożności i bojaźni Bożej” (por Iz 11,2) przenikał wasze serca i wasze życie, by za waszym pośrednictwem przekształcał oblicze ziemi”. Na placu przed szczytem wówczas  odkrywam, co to znaczy katolicki czyli powszechny. Po flagach rozpoznajemy grupy młodzieży z Francji, Włoch, Portugalii czy Hiszpanii. Dzielimy się z nimi kanapkami z konserw turystycznych, które im bardzo smakują i wielka radość przepełnia serca.

W lipcu 1992 roku uczestniczę w pielgrzymce do Rzymu, aby prosić Ojca świętego o błogosławieństwo na wyjazd do pracy duszpasterskiej na Syberię. Jan Paweł II fascynował mnie radością i otwarciem do człowieka. Gdy nadszedł dzień audiencji, w auli Pawła VI, wielu pielgrzymów cisnęło się do barierki przejścia, aby chociaż dotknąć dłoni papieża. Przechodząc obok naszej grupy, spojrzał głęboko w nasze serca i pobłogosławił. Nie trzeba było słów, a miałem świadomość, że Ojciec święty zna moje plany i mi błogosławi. Przez 19 lat posługi na Syberii czułem to błogosławieństwo i starałem się z miłością szukać ludzi zagubionych w życiu, mających jakieś katolickie korzenie. Tak było w Tomsku i obłasti (1992-1995) (czyli województwie tomskim), w Tiumieniu i obłasti (1995-1999) oraz w Iszymie (1999-2011). Widziałem jak wiele serc Chrystus Pan przemienił i budował z nich żywą wspólnotę Kościoła. Wielkim wydarzeniem dla katolików z Tiumienia i Iszymu była pielgrzymka do Polski w czerwcu 1999 roku na spotkanie z Ojcem świętym w Siedlcach. Mieliśmy transparent: “Cибирь приглашает Папу!” – „Syberia zaprasza Papieża!” W czasie Mszy św. sprawowanej przez Jana Pawła II byłem pośród pielgrzymów z Syberii i tłumaczyłem na język rosyjski treść homilii. Zapisały się głęboko w mojej pamięci następujące słowa: „Dzisiaj może bardziej niż w innym czasie trzeba autentycznego świadectwa wiary ukazanego życiem świeckich uczniów Chrystusa – niewiast i mężczyzn, młodych i starszych. Potrzeba zdecydowanego świadectwa wierności Kościołowi i odpowiedzialności za Kościół (…). Nowa ewangelizacja potrzebuje prawdziwych świadków wiary. Ludzi zakorzenionych w krzyżu Chrystusa i gotowych dla niego ponosić ofiary. Prawdziwe bowiem świadectwo o życiodajnej mocy krzyża daje ten, kto w Jego imię pokonuje w sobie grzech, egoizm i wszelkie zło, i pragnie naśladować miłość Chrystusa do końca”. Dla naszych pielgrzymów ze Wschodu ta Eucharystia była spotkaniem z Chrystusem w osobie papieża i odkryciem duchowej mocy Kościoła.

Ojciec święty Jan Paweł II marzył o pielgrzymce do Rosji i spotkaniu z patriarchą moskiewskim, ale nie było to dane. W czerwcu 2001 roku przybył na Ukrainę do Kijowa i Lwowa. Katolicy z Syberii wraz ze mną przyjechali na spotkanie z ukochanym papieżem, aby wsłuchiwać się w jego głos. Mówił wtedy: „Przybywam jako brat w wierze, aby spotkać się z licznymi chrześcijanami, którzy pośród najdotkliwszych prześladowań wytrwali wiernie przy Chrystusie”. Słowa Ojca świętego były przyjmowane z entuzjazmem. Pewna dziennikarka ze Lwowa, tak podsumowała tę pielgrzymkę: „Nikt jeszcze w historii nie powiedział tyle dobrego o Ukrainie, co Ojciec święty w ciągu tych zaledwie pięciu dni”.

Pragnę zaświadczyć, że dla bardzo wielu ludzi w Rosji Ojciec święty Jan Paweł II był wielkim autorytetem. O jego pielgrzymkach i dokumentach pisaliśmy w naszej parafialnej gazecie: „Wzrastanie w Kościele” – „ Возрастание в Церкви”. Czytali ją katolicy i prawosławni, a także niewierzący, aby potem szukać Pana Boga w Kościele. Gdy 2 kwietnia 2005 roku Jan Paweł II odszedł do „domu Ojca” otrzymywałem wiele depesz kondolencyjnych. Prości ludzi z wdzięcznością kładli kwiaty przy naszym kościele w Iszymie. W tym czasie wielu ludzi mówiło mi, że Papież  był wielkim i dobrym człowiekiem, który ukazywał Boga całemu światu.

Jestem wdzięczny Panu Bogu za dar Ojca świętego dla całego Kościoła, za jego nauczanie i obecnie za jego orędownictwo w niebie. Miałem szczęście być w Rzymie na kanonizacji św. Jana Pawła II 27 kwietnia 2014 r. W uroczystej Eucharystii  obecny papież Franciszek powiedział: „Jan XXIII i Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków”. I ogłosił naszego wielkiego Rodaka papieżem rodziny.

Święty Janie Pawle II módl się za nami i za rodzinami na całym świecie!

Z wdzięcznością – ks. Kazimierz

Jan Paweł II w moim życiu

„Ja nie miałabym o czym pisać” – tak odniosłam się do słów księdza Kazimierza Jóźwika. Podczas krótkiej rozmowy po wieczornej Mszy świętej podzielił się ze mną informacją o tym, że pisze o roli, jaką święty Jan Paweł II odegrał w jego życiu. Powiedziałam to z pełnym przekonaniem jako coś oczywistego. Chociaż czułam potrzebę uzasadnienia, a może usprawiedliwienia się? Dodałam, że trzykrotnie, podczas pielgrzymek Ojca Świętego do Polski, uczestniczyłam we Mszach świętych sprawowanych przez Niego, ale niewiele pozostało we mnie  z tych spotkań. Tyle. Temat uważałam za skończony. Więcej o tym nie myślałam. Do czasu, i to wcale niedługiego. Jeszcze tego samego wieczora zupełnie bezwiednie wrócił. Na pewno cos zawdzięczam Janowi Pawłowi II, na pewno. To przekonanie nie dawało mi pokoju, powracało jak mantra. Aż wreszcie wykrystalizowało się, przybrało konkretny wymiar – Koronka do Miłosierdzia Bożego. Jan Paweł II jest obecny w moim życiu poprzez tę modlitwę!

Koronka towarzyszy mi od lat. Nie wiem ilu już. Bardzo ją cenię. Jest stałym elementem każdego dnia. Staram się, aby o godzinie 15, w godzinie śmierci Pana Jezusa, zawierzać Jego miłosierdziu. Od 2 lat najczęściej modlę się sama. Wcześniej szłam do mojego rodzinnego domu i tam odmawiałam koronkę razem z mamą. Wewnętrzna potrzeba i jakieś nienazwane przekonanie motywują mnie do tej modlitwy. Mam świadomość tego, że Boże miłosierdzie nieustannie mi towarzyszy. Wierzę, że, posłużę się przeczytanym gdzieś określeniem, Boże miłosierdzie jest sprawiedliwe, a sprawiedliwość jest miłosierna. I to jest wspaniałe i piękne. Zapewne nie tak wyglądałoby moje życie, gdyby tak nie było. Jestem tylko i aż człowiekiem i wiele z tego  co ludzkie, nie jest mi obce.

Taki obraz miłosiernego Boga wykreował właśnie Jan Paweł II. Dzienniczek Faustyny Kowalskiej, obraz Chrystusa Miłosiernego, dzieła, w których sam Bóg ustami świętej wizjonerki mówi o swoim niewyczerpanym miłosierdziu, wręcz zachęca do „korzystania” z niego, musiały czekać na Karola Wojtyłę. Dzięki Niemu ja mogę Ojcu Przedwiecznemu ofiarowywać ciało i krew, duszę i bóstwo najmilszego Syna Jego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata. Dla Jego bolesnej męki wołać o miłosierdzie dla siebie i całego świata. Jan Paweł II pokazał światu, a więc i mi, jaki potencjał, jaką silę przebicia u Ojca ma miłość, cierpliwość, zawierzenie, pokora i ….. jego Syna. Przeszedł zwycięsko przez krzyż, a teraz ja mogę czerpać z jego krzyża. Mogę, powinnam, muszę. Zostało mi dane koło ratunkowe. Korzystam z niego, powierzając ważne decyzje, bolesne doświadczenia, ale i chwile, gdy serce przepełnia wdzięczność.  Stawką jest życie w tym szerszym wymiarze.  I wiem o tym dzięki Janowi Pawłowi II. Dziękuję Ojcze Święty za kult Bożego Miłosierdzia.

Małgorzata Wąsowska

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.