Humor

– Ja się pytam pana, kiedy mi pan oddasz dług?

– To zależy, w czym go pan chcesz odzyskać: w dolarach czy w złotówkach.

– A jakie to ma znaczenie?

– Duże. Bo w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, jak w złotówkach – to ani grosza.

+++

Mąż telefonuje z polowania do żony:

– Kochanie, za dwie godziny będę w domu.

– A jak tam łowy?

– Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa…

– A co, pewnie upolowałeś jelenia…

– Nie…

– Dzika?

– Przepiłem całą pensję…

+++

Lekarz wchodzi ma oddział, gdzie leżą sami anemicy:

– Czołem, orły!

– Paaanieee dooooktooorzeeeeee, jaakiee tam z naaas oooorłyyyy ekhe, ekhe…

– Nie bądźcie tacy skromni. A co było wczoraj, jak włączyłem wentylator?!

+++

– Co to znaczy, jak ktoś znajdzie cztery podkowy?

– To znaczy, że w pobliżu jakiś koń biega na bosaka!

+++

– Panie doktorze, mam dopiero 40 lat i już jestem zupełnie łysy.

– Proszę się nie martwić. Wypadanie włosów to jedyna choroba, która nie ma nawrotów.

+++

– Czy to prawda, że będzie mnie operował pan ordynator?

– Tak, lubię sprawdzić przynajmniej raz na rok, czy coś jeszcze pamiętam.

+++

Przychodzi Jas ze szkoły. Mama go pyta:

– Jak było w szkole, synku?

– Dobrze. Pani mnie wyróżniła. Powiedziała, że cała klasa to debile, a ja największy.

+++

Pyta sąsiad sąsiada:

– Czemu powiesiłeś portret teściowej na wiśni?

– Żeby odstraszyć szpaki!

+++

– Co robi piłkarz na ulicy?

– Stoi w korkach.

Żona odwiedza męża odsiadującego wyrok w więzieniu i oznajmia:

– Mam dylemat. Nasze dzieci są już w wieku, w którym zadaje się kłopotliwe pytania. Chciałyby na przykład wiedzieć, gdzie schowałeś zrabowane pieniądze…

+++

Hodowca psów odbiera telefon. Słyszy:

– Wczoraj kupiłem u pana psa i chciałem się upewnić, czy on na pewno jest wierny.

– Mogę poręczyć. Już trzy razy go sprzedawałem i trzy razy do mnie wrócił.

+++

– Skąd ma pan takiego siniaka na głowie?

– Byłem u lekarza. Na łupież zalecił mi nacierać włosy wodą toaletową. Nacierałem, nacierałem … W końcu na głowę spadła mi deska sedesowa.

+++

Na pogotowie dzwoni zdenerwowana kobieta:

– Proszę szybko przyjechać! Mojemu mężowi utknęła igła w gardle.

– Dobrze, już jedziemy.

Nie upłynęła minuta, jak kobieta dzwoni ponownie:

– Nie musicie przyjeżdżać. Znalazłam drugą!

+++

Rozmawiają dwie sąsiadki:

– Co Pani podaje mężowi, jak nie smakuje mu domowy obiad przygotowany przez Panią?

– Kapelusz i parasol.

+++

Matka mówi do córki:

– Codziennie chodzisz na te swoje dyskoteki. Jeszcze od tego ogłuchniesz.

– Dziękuję, nie jestem głodna.

+++

Organizowane są przejażdżki łodzią po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje 500 dolarów.

– To strasznie dużo – bulwersuje się turysta.

– Owszem, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził!

– Nie dziwię się. Przy takich cenach!

+++

Pacjent u stomatologa:

– Panie doktorze, bola mnie zęby, które mi Pan wstawił…

Na to lekarz:

– A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe?!

+++

Naczelnik więzienia wypytuje strażników:

– Jak to możliwe, że więzień z celi 113 uciekł?

– Miał klucze od swojej celi, panie naczelniku.

– Skąd miał? Ukradł któremuś z was?

– Nie, uczciwie wygrał w karty.

+++

Urzędnicy to doskonali partnerzy w małżeństwie. Jak przychodzą do domu, to są wyspani i wypoczęci. A i gazetkę mają już przeczytaną.

+++

U lekarza. Pacjent żali się:

– Panie doktorze mam ostatnio dziwne nawyki. Piję kawę a na końcu zjadam filiżankę i zostawiam tylko uszko.

– Hmm, to rzeczywiście dziwne, przecież uszko jest najlepsze.

+++

Postanowienia. Pani Stasia przegląda kartkę z wiosennymi postanowieniami, które w 2015 roku sobie złożyła i spisała:

1.     Schudnąć 15 kg. W ubiegłym roku poprawiła na 10 kg, a w tym na 5 kg.

2.     Pojechać na wakacje do Włoch. W ubiegłym roku poprawiła „do Kołobrzegu”, a w tym „do teściowej”.

3.     Nigdy więcej alkoholu. Rok temu napisała „mniej alkoholu”, a w tym dodała „po 18.00”.

4.     Biegać 4 razy w tygodniu. W 2016 roku skreśliła ten zapis i dodała nowy: „1 raz w tygodniu”. W tym roku napisała: „1 raz w miesiącu”.

5.     Przeczytać 20 książek. Rok później poprawiła na 10 książek, a w tym roku w liczbie 10 skreśliła 0.

6.     Wytrzymać bez Facebooka 1 dzień. Rok temu poprawiła na 5 godzin, w tym roku zmieniła na 30 min.

7.     Spotykać się częściej ze znajomymi. W ubiegłym roku poprawiła na „spotykać się ze znajomymi”, a w tym roku: „pisać do nich na Messengerze”.

8.     Przejść na dietę miesięczną. W ubiegłym roku „na tygodniową”, a obecnie: e tam…

+++

Do wędkarza podpływa krokodyl:

– Biorą?

– Nie.

– To olej ryby, chodź się wykąpać!

+++

Kowalski jedzie syrenką i dogania najnowsze porsche. Otwiera szybę i pyta kierowcę:

– Zna się pan na syrenkach??

– Nie, nie znam – odpowiada.

Kierowca przyśpiesza do 120 km/h.

Kowalski dogania porsche i ponownie pyta kierowcę:

– Zna się pan na syrenkach?!

Ten znowu odpowiada, że nie, i przyśpiesza do 200 km/h.

Kowalski dogania porsche i zadaje to samo pytanie:

– Zna się pan na syrenkach?

Kierowca zaprzecza.

Kowalski na to:

– A nie wie pan może, jak się wrzuca dwójkę?

+++

W szpitalu na oddziale leczenia uzależnień, po odtruciu z alkoholu spotykają się pacjenci, chcący się poddać dalszemu leczeniu. Psycholog rozpoczyna terapię i zadaje chorym pytania:

– Czy ma pan problem z alkoholem?

– Nie, skąd? Obok mojego bloku jest sklep alkoholowy całodobowy!

Drugi odpowiada:

– Ja też nie mam problemu z alkoholem. Upijam się bez problemu.

Trzeci dodaje:

– U mnie problemy z alkoholem zaczynają się z chwilą zamknięcia ostatniego sklepu!

+++

W gazecie jest dział ogłoszeń matrymonialnych. Oto jedno z nich:

„Zła, stara i brzydka kobieta szuka męża. Tylko odważni proszeni są o kontakt”.

+++

Ogłoszenie w Urzędzie Stanu Cywilnego:

„Osoby z kartą zgonu przyjmowane są poza wszelką kolejnością. Pozostałe osoby prosimy o oczekiwanie na swoją kolej w korytarzu!”

+++

Przewodnik oprowadza po Rzymie bogatego amerykańskiego turystę.

– To jedyny w swoim rodzaju gmach…

– Też mi coś – przerywa Amerykanin. – U nas, w Ameryce, mamy takich gmachów tysiąc!

– Bardzo możliwe, bo to dom wariatów.

+++

Żona odeszła od męża do matki:

– Jak tylko wyszłam, usłyszałam wystrzał. Zawróciłam i wiesz, co się stało?

– Co? Co? – pyta przerażona kobieta.

– Ten troglodyta otworzył szampana!

+++

Na lotnisku celnik do pasażera:

– Czy ma pan coś do oclenia?

– Nie, nie mam.

– Jest pan pewien? Co w takim razie robi za panem ten słoń c chlebem na uszach? – upiera się celnik.

– Proszę pana, to moja sprawa, z czym jem kanapki!

+++

Na przejściu granicznym celnik mówi do turysty:

– Proszę otworzyć walizkę.

– Ale ja nie mam walizki.

– Nic na to nie poradzę, przepis to przepis!

+++

– Szefie, przyszedł e-mail do pana!

– Niech wejdzie…

+++

Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:

– Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!

– Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.

+++

– Nad wiosennym stawem rozsiada się wędkarz i usiłuje coś złowić.

Mija godzina, dwie, trzy, a tu nic! Naraz nad wodą staje dwunastolatek, zarzuca wędkę i wyciąga rybę za rybą.

Wściekły coraz bardziej wędkarz nie wytrzymuje i woła:

– A lekcje, smarkaczu, już odrobiłeś?!

+++

Kolega podwozi kolegę nowym samochodem:

– Nie wiesz, jak często trzeba zmieniać olej?

– Nie wiem, ale mój kolega zmienia co pięć lat.

– A co ma?

– Budkę z frytkami.

+++

Dwaj tragarze przez półtorej godziny wnoszą na dziesiąte piętro ciężką szafę. Nagle jeden z nich krzyczy:

– Franek, skocz na górę i zobacz, ile nam jeszcze do końca zostało.

Kolega wraca i mówi:

– Mam dwie wiadomości – dobrą i złą. Dobra jest taka, że przed nami jeszcze tylko dwa piętra. A zła, że pomyliliśmy bloki.

+++

Jasiu pojechał z babcią do eleganckiego hotelu w nadmorskim kurorcie. W holu boy bierze walizki i oznajmia:

– Proszę za mną.

Nagle babci puszczają nerwy:

– A pan co sobie myśli? Że jak stara, to można ją z dzieckiem w takim malutkim pokoiku zakwaterować?

– Ależ proszę pani, na razie jedziemy windą.

+++

– To straszne, czym dzisiaj zajmują się lekarze! – mówi dyrektor wydziału pewnego urzędu do burmistrza.

-Wyobraź sobie, że dziś rano księgowa zwolniła się u mnie, żeby pójść do przychodni, a wróciła z nową fryzurą.

+++

Urzędniczka na poczcie:

– Ten list jest za ciężki! Roszę dolepić jeszcze jeden znaczek!

– Pani naprawdę myśli, że od tego list stanie się lżejszy?!

+++

– Synku, kiedy poprawisz jedynkę z matematyki?

– Nie wiem… Nauczycielka nie wypuszcza dziennika z rąk.

+++

– Czy oskarżony może jeszcze coś dodać do tej sprawy?

– Proszę prześwietnego sądu, panu adwokatowi dałem tysiąc złotych, jego sekretarzowi – dwieście, panu prokuratorowi – dwa tysiące, prześwietnemu sądowi – trzy. Toteż już dodać nic nie mogę, bo po pierwsze – nie mam, a po drugie – myślę, że dałem dość.

+++

Leci Amerykanin polskimi liniami lotniczymi. Podchodzi do niego miła stewardessa i pyta:

– Życzy Pan sobie obiad?

– A co mam do wyboru?

– Tak lub nie.

+++

Facet przechodzący obok stojącego wędkarza z wędką nad jeziorem, pyta:

– Złowił pan coś?

– Trzy szczupaki.

– Od rana?

– Nie, od urodzenia

☺☺☺

– Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.

– A co, nie chcesz pociągu?

– Chcę, ale jeden już znalazłem w szafie waszej sypialni.

☺☺☺

– Byłeś grzeczny? Nie kradłeś? – pyta Mikołaj małego Piotrusia.

– Nic nie kradłem, byłem grzeczny – odpowiada dziecko.

– To się ucz, bo ja ci wiecznie prezentów nie będę przynosił!

☺☺☺

Są święta Bożego Narodzenia. Jasiu wpada do kuchni i woła:

– Mamo, choinka się pali.

– Synku, nie mówi się „pali”, tylko „świeci”.

Po chwili Jasiu znów przychodzi:

– Mamo, a teraz firanka się świeci!

☺☺☺

Jaka jest ulubiona kolęda świeżo upieczonych rodziców?

– Cicha noc.

☺☺☺

Pani pyta dzieci, gdzie mieszkają. Jaś mówi:

– Z rodzicami.

– A gdzie mieszkają twoi rodzice?

– W domu.

– A gdzie jest twój dom?

– Obok domu sąsiada.

– A gdzie mieszka twój sąsiad?

– Nie uwierzy pani…

– Uwierzę, uwierzę…

– Obok mojego domu.

☺☺☺

– Jakie ryby najbardziej lubią matematycy?

– Duże sumy.

☺☺☺

Blondynka chwali się blondynce:

– Wiesz moja mama kupiła mi nową sukienkę na literę F.

– Fioletową?

– Nie.

– Figową?

– Nie.

– Poddaję się, jaką?

– F kratkę.

☺☺☺

Przez wieś jadą wozy cyrkowe. Nagle do uszu jadących cyrkowców dochodzi przeraźliwy wrzask. Na podwórku, obok jednej z chałup jakiś chłop podskakuje w górę na wysokość komina, robi podwójne salto i spada na ziemię. Z jednego z wozów cyrkowych wybiega dyrektor cyrku.

– Panie, widownia będzie zachwycona! Angażuję pana! Za jeden taki skok podczas przedstawienia dostanie pan 500 zł!

– Eee, tam… Za 500 zł nie będę się co wieczór walił siekierą w nogę.

☺☺☺

– Jak po chińsku nazywa się węgiel?

– Sam miał.

☺☺☺

Weterynarz dzwoni do Kowalskiej:

– Jest u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie. Zgadza się pani na to?

– Oczywiście. A psa może pan puścić wolno, zna drogę do domu.

☺☺☺

Zdziwiony lekarz pyta żonę pacjenta:

– Naprawdę nie zorientowała się pani, że mąż miał zawał?

– Nie. Zaskoczyło mnie jedynie, że dopiero przeszło po 20 latach małżeństwa mąż wyszeptał: „Jadzia, moje serce…”.

☺☺☺

Jasio wraca ze szkoły z pokrwawionym nosem.

– Co ci się stało? – pyta mama.

– To przez magika z cyrku, który podczas przedstawienia wyciągnął mi z nosa złotą monetę!

– I zostawił cię w takim stanie?!

– On nie! Po przedstawieniu moi koledzy szukali następnych monet!

☺☺☺

 

Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę:

– Co powiesz o tej małpce, którą przysłałem Ci z Afryki?

– Jeśli mam być szczera, to wolę cielęcinę.

☺☺☺

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:

– Teraz będziecie – zapowiada dowódca – zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii amerykańskiej. Trzeba tylko jeszcze ustalić kto z kim.

☺☺☺

Leży pijany marynarz w kałuży i nagle podchodzą do niego policjanci. Jeden z nich mówi:

– Proszę pana idziemy!

– Nie! Nie! Ratujcie najpierw kobiety i dzieci!

☺☺☺

– Mamo, czy łatwo jest dotrzymać tajemnicy?

– Nie wiem, córeczko, nigdy nie próbowałam!

☺☺☺

Spotykają się dwie gąsienice.

– Gdzie masz męża? – pyta jedna.

– Oj, wiesz, leśniczy wyciągnął go na ryby.

☺☺☺

Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc:

– Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy!

– Panie kierowco – wołają pasażerowie – niech pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść!

Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą:

– No, nie spóźniłem się do pracy… Bilety do kontroli proszę!

☺☺☺

Rozmawiają profesorowie matematyki:

– Dasz mi swój numer telefonu?

– Oczywiście. Trzecia liczba jest trzykrotnością pierwszej, czwarta i szósta są takie same. Druga jest o jeden większa od piątej. Suma sześciu cyfr to 23 a iloczyn 2160.

– W porządku zapisałem: 256-343.

– Zgadza się. Nie zapomnisz?

– Skądże! To kwadrat 16 i sześcian 7.

☺☺☺

 

Jedzie motocyklista 220 km/h. Potrąca wróbelka… Zawozi go do domu, daje klatkę, jedzenie i picie. Rano wróbelek wstaje. Patrzy: kraty, woda jedzenie.

– Kurde, zabiłem motocyklistę.

☺☺☺

Fryzjer pyta klienta:

– Pan już u nas kiedyś był?

– Nie, ucho straciłem na wojnie.

☺☺☺

– Nowak, kim jesteś w cywilu?

– W cywilu – panie sierżancie – to ja jestem PAN NOWAK.

☺☺☺

Chłop wyhodował dwutonowe jabłko. Wsadził je na wóz i zawiózł na targ. Niestety nie ma na nie chętnych. Wreszcie pod wieczór podchodzi facet i pyta:

– To pana jabłko?

– No! – mówi z dumą chłop.

– To podjedź pan wozem do przodu, bo mi robak konia zeżre!

☺☺☺

– Nasza nauczycielka mówi sama do siebie. Wasza też?

– Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!

☺☺☺

Pani pyta Jasia:

– Jasiu powiesz jakieś zdanie w trybie oznajmującym?

– Koń ciągnie wóz.

– Brawo! A teraz przekształć to zdanie tak, aby było w trybie rozkazującym.

– Wio!

☺☺☺

– Kaziu, jeśli powiem: „Jestem piękna”, to jaki to czas? – dopytuje nauczycielka na lekcji języka polskiego.

– Czas przeszły, proszę pani!

☺☺☺

Dziennikarka pyta więźnia:

– Czy gdy odsiedzi pan swój wyrok, będzie pan szczęśliwy?

– Nie wiem, proszę pani. Jestem skazany na dożywocie…

☺☺☺

Hrabia do spotkanego na ulicy żebraka:

– Biedny człowieku, masz tu parę groszy. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem!?

– Ma pan rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie rzucali mi fałszywe monety…

☺☺☺

W małym zakładzie fotograficznym klient odbiera zdjęcia do paszportu. Chce zobaczyć, jak „wyszedł”, więc wyciąga fotografie z koperty. Chwilę się im przygląda i podaje je fotografowi:

– Panie, to przecież nie ja – mówi.

Fotograf zakłada grube okulary, przenosi kilkakrotnie wzrok ze zdjęcia na klienta i komunikuje:

– Jak to nie pan? Pan jak wymalowany!

– No skąd? – upiera się klient. –Ten tutaj jest jakiś łysy, a ja mam przecież dość bujną grzywę.

– Musiał się pan tak przyczesać przed zdjęciem – wzrusza ramionami fachowiec.

– Ale ten pan ze zdjęcia jest wyraźnie starszy.

– Każdemu się wydaje, że jest starszy na zdjęciach.

– A ta brodawka koło nosa? – klient jest pewny swego. – Czy ja mam brodawkę?

Fotograf ponownie przygląda się zdjęciom:

– No faktycznie – zgadza się jakby zrezygnowany. – Pan nie ma brodawki. Może to i nie pan…

– Pewnie, że nie ja. Poza tym – klient dobija fotografa – ten na zdjęciu leży w trumnie.

☺☺☺

Pracodawca zatrudnia blondynkę:

– Proszę pani, potrzebujemy przede wszystkim ludzi odpowiedzialnych…

– To doskonale się składa – odpowiada blondynka. – W poprzednim zakładzie pracy, ilekroć coś się stało, zawsze mówili, że to ja jestem odpowiedzialna.

☺☺☺

Dwie blondynki kłócą się, na co pójść do kina:

– Chodźmy na „Matrixa” – proponuje pierwsza.

– Nie, lepiej na „Aniołki Charliego” – oponuje druga.

– Lepiej na „Matrixa”! – tupie nogą pierwsza.

– Nie, na „Aniołki”!

Wtrąca się brunetka:

– To może pójdziecie na kompromis?!

Blondynki:

– Fajnie, a gdzie grają?

☺☺☺

Program otwarcia pewnej wystawy rolniczej przedstawia się tak:

– godz. 11.00 – przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego.

– godz. 12.00 – przybycie zaproszonych gości.

– godz. 13.00 – wspólny obiad.

☺☺☺

– Janie, kiedy to ostatnio polowaliśmy na jelenia?

– Wczoraj, Jaśnie Panie.

– No widzisz! To dlaczego dziś na obiad znowu jest konina?

– Proszę wybaczyć, ale kucharz serwuje tylko to, co Jaśnie Pan raczy trafić!

☺☺☺

Przychodzi facet do baru, zamawia piwo, ale nagle przypomina sobie, że musi wykonać pilny telefon. Wie jednak, że jeśli podejdzie do telefonu, to ktoś mu to piwo wypije. Pisze więc na karteczce: „Jestem mistrzem świata w karate” i idzie dzwonić pewien, że jego piwa nikt nie ruszy. Wraca, zastaje kufel pusty, a pod swoim napisem czyta: „Dzięki za piwo! Mistrz świata w sprincie!”

☺☺☺

 Adam i Ewa idą przez Raj. Ewa pyta Adama drżącym głosem:

– Adamie, kochasz mnie?

Adam odpowiada:

– A kogo mam kochać?

☺☺☺

Blondynka startuje w teleturnieju. Prowadzący zadaje pytanie:

– Myli się tylko raz.

Blondynka myśli, myśli… W końcu odpowiada:

– Brudasy.

☺☺☺

Pesymista widzi tunel.

Optymista widzi światełko w tunelu.

Realista widzi światło pociągu.

Maszynista widzi trzech głupków stojących na torach.

☺☺☺

– Kim chciałbyś być synku jak dorośniesz? – pyta Kamila tato.

– Tak prawdę mówiąc, to chciałbym być nauczycielem.

– Dlaczego synku?

– Bo nauczyciel wszystko umie i nie musi się uczyć!

☺☺☺

– Jasiu – mówi mama przy śniadaniu – zjedz chlebek.

– Ale ja nie lubię chlebka!

– Musisz jeść chlebek, abyś był duży i silny.

– A po co mam być duży i silny.

– Żebyś mógł pracować i zarabiać na chlebek.

– Ale ja nie lubię chlebka!

☺☺☺

– Co robi student akademii rolniczej?

– Zalicza glebę.

☺☺☺

U wspólnych znajomych Kowalski poznał miłą panią.

– Ilekroć pan się uśmiecha, mam ochotę zarosić pana do siebie.

– Pani mi pochlebia.

– Och, pan mnie źle zrozumiał. Jestem dentystką.

☺☺☺

Żona do męża:

– Jak mam się ubrać do teatru?

– Szybko – odpowiada mąż.

☺☺☺

Po śniadaniu mama widzi ubrudzone w dżemie ręce Jasia i mówi:

– Z takimi rękami nie możesz iść do szkoły!

– Dobrze mamo. Zostaję w domu – odpowiada Jaś.

☺☺☺

Do drzwi sąsiadki puka Jaś.

– Przepraszam, czy pani nie przeszkadza moje granie na pianinie?

– Przeszkadza mi, Jasiu, ale cóż mogę zrobić?!

– Dużo! – odpowiada Jaś. – Wystarczy, że pani powie to mamie. Może wreszcie zrozumie! Ja jej już tyle razy to mówiłem!

☺☺☺

Środek nocy. Gliniarz zatrzymuje samochód:

– Wie pan, jakimi zakosami jedzie pański samochód?

– Panie władzo, przepraszam. Wypiłem pół litra…

– To jeszcze nie powód, żeby dawać żonie prowadzić!

☺☺☺

Na rozprawie sędzia pyta oskarżonego:

– Dlaczego uciekł pan z więzienia?

– Bo, chciałem się ożenić!

– Ma pan dziwne poczucie wolności.

☺☺☺

Na budowie:

– A ty czemu dzisiaj nic nie robisz? – pyta murarz swego pomocnika.

– Ręce mi drżą po wczorajszym.

– No to przesiewaj piasek.

☺☺☺

Mąż z żoną oglądają w telewizji horror. Na ekranie pojawia się straszny, ociekający krwią potwór.

– O matko! – krzyczy kobieta.

– Teściowa? No faktycznie … Podobna.

☺☺☺

Mały Kazio wraca do domu z uroczystości rozdania świadectw.

– Pokaż świadectwo – prosi tata.

– Ach, tata, co tam świadectwo. Najważniejsze, abyśmy byli zdrowi.

☺☺☺

Facet naprawiając elektrykę w domu zwraca się do teściowej:

– Mamusia potrzyma na chwilę ten drut.

– Już trzymam.

– Czuje mamusia coś?

– Nie…

– Okej! To znaczy faza będzie w tym drugim.

☺☺☺

– Znalazłem sposób, żeby zmusić siostrę do rannego wstawania! – chwali się Jasio.

– Jak ci się to udało?

– Wpuszczam psa do jej łóżka.

– I co? Pomaga?

– Tak, bo w jej łóżku śpi kot.

☺☺☺

Rozgrywane są zawody, kto najdłużej wytrzyma pod wodą. Pierwszy zawodnik wytrzymał minutę i wszyscy pytają, jak to zrobił.

– Trening, trening i jeszcze raz trening – odpowiada.

Następny gość wytrzymał dwie minuty i znowu wszyscy go pytają, jak to zrobił. A on na to:

-Trening, trening i jeszcze raz trening.

Kolejny – wytrzymał trzy minuty i na pytanie, jak to zrobi, odpowiada:

-Trening. Po trzykroć trening.

W wodzie zanurzył się czwarty uczestnik konkursu. Mija minuta – nic, druga – nic, trzecia – nic. Po czterech minutach wychodzi ledwie oddychając. Wszyscy, jeden przez drugiego, pytają, jak mu się to udało.

– Aaaa… gdzieś musiałem zahaczyć gaciami!

☺☺☺

Zona wraca do domu i mówi do męża:

– Kochanie, wróciłam z salonu kosmetycznego.

Mąż patrzy na żonę i mówi:

– I co, zamknięte było?

☺☺☺

Na budowie: Przychodzi facet i pyta:

– Ilu was tu pracuje?

– Z majstrem czy bez?

– Z majstrem.

– 26.

– A bez?

– Bez majstra to tu nikt nie pracuje.

☺☺☺

Katechetka do Jasia na lekcji religii:

– Powiedz mi, mój chłopcze, kto wszystko widzi, wszystko słyszy i wszystko wie?

– Nasza sąsiadka!

☺☺☺

Jasio rozbił szybę w samochodzie sąsiada.

– Jasiu, co powiedział sąsiad, gdy zbiłeś mu szybę?

– Ominąć brzydkie wyrazy?

– Oczywiście!

– To nic nie powiedział.

☺☺☺

– Co to może być, trzeci dzień nie chce mi się robić?!

– Pewnie środa.

☺☺☺

Teść wchodzi na podwórko przed blokiem i widzi w oknie mieszkania smutnego zięcia. Teść pokazuje jeden kciuk, na to zięć z okna obydwa. Wtedy teść z pytającą miną robi „węża” ręką, a zięć odpowiada tak samo, ale dwuręcznie. Na to teść wali się w klatkę pięścią, a zięć masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają.

O czym rozmawiali?

Teść: Mam flaszkę.

Zięć: No to mamy dwie.

Teść: Żmija w domu?

Zięć: Są obie.

Teść: To co, pijemy na klatce?

Zięć: Nie, przy śmietniku.

☺☺☺

Julia jak zwykle stała na balkonie. Czekała.

Powoli zapadała noc, ale jego nie było. Wyglądała go już od kilku dni, skubiąc ze zniecierpliwienia i tak już porwane firanki. Zazwyczaj stawał pod oknem i głośnym okrzykiem obwieszczał swoje przybycie. Tym razem mocno się spóźniał. Kiedy już miała zamknąć okno i udać się na spoczynek, usłyszała jego – wywołujący drżenie serca – mocny głos: „Pani Julio!!! Renta!!!

☺☺☺

Rozmawiają dwie sąsiadki.

– Co ci się stało w oko?- pyta pierwsza.

– Dostałam śrubokrętem od Kowalskiej – mówi druga.

– Przez przypadek?

– Nie, przez dziurkę od klucza.

☺☺☺

Pani pyta Jasia:

– Jasiu, kiedy odrabiasz lekcje?

– Po obiedzie.

– A czemu wczoraj nie odrobiłeś?

– Bo wczoraj nie było obiadu.

☺☺☺

– Kelner, co macie do jedzenia?

– Polecam pieczeń husarską!

– Nie jestem huzarem, żebym jadł pieczeń huzarską! Jest coś innego?

– Pieczeń barania.

– Świetnie, poproszę.

☺☺☺

Siedzi sobie sroka na sośnie, a tu niespodziewanie do drzewa podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje, jak krowa powolutku siada obok niej na gałęzi. Wreszcie pyta:

– Krowo, co robisz?

– Przyszłam sobie wisienek pojeść.

– Ale to jest sosna, a nie wiśnia.

– Spoko… Wisienki mam w słoiczku!

☺☺☺

Nauczyciel napisał w dzienniczku uczennicy:

– Pańska córka jest nieznośną gadułą.

Nazajutrz dziewczynka przyniosła dzienniczek z odpowiedzią ojca: „To pestka. Gdyby pan słyszał jej matkę!”

☺☺☺

Trwają zawody lekkoatletyczne. Mistrz w pchnięciu kulą zwierza się swojemu trenerowi:

– Dziś muszę pokazać klasę! Moja teściowa siedzi na widowni!

– Eeee… Nie dorzucisz – odpowiada trener.

☺☺☺

W klubie chłopak podchodzi do dziewczyny:

– Cześć. Tańczysz?

Ona, z uśmiechem od ucha do ucha:

– No jasne! Z przyjemnością.

Na to on:

– To super, bo nie mam gdzie usiąść.

☺☺☺

Konduktor w pociągu pyta podróżującą z psem blondynkę:

– Czy pani zapłaciła za tego psa?

– Ależ skąd? Dostałam go na urodziny!

☺☺☺

Umęczony klient żali się psychologowi:

– Od miesięcy prześladuje mnie koszmar. Śni mi się, że ktoś ciągle za mną chodzi.

– Kim pan jest z zawodu?

– Przewodnikiem górskim.

☺☺☺

Koniec roku szkolnego. Jaś wraca do domu. Po drodze spotyka sąsiadkę.

– Jasiu, co ci tak wesoło?

– Jeszcze tylko lanie i wakacje!

☺☺☺

Ksiądz chodzi po kolędzie. Po modlitwie i poświęceniu domu u jednej z rodzin zwraca się do najmłodszego dziecka:

– Umiesz się żegnać?

– Umiem: do widzenia!

☺☺☺

Jasio poszedł z babcią do kościoła. Słucha, jak ksiądz czyta wypominki: za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Anny, Jana… Chłopiec słucha, słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw i mówi półgłosem:

– Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!

☺☺☺

– Jakie są pana przekonania polityczne? – pyta fryzjer klienta.

– Dokładnie takie same jak pańskie.

– Przecież pan nie zna moich przekonań.

– Ale pan ma w ręku brzytwę!

☺☺☺

– Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani za karę wysłała go do domu!

– I co, pomogło?

– Tak, dzisiaj prawie cała klasa przyszła brudna.

☺☺☺

Z gabinetu dentystycznego wypada pacjent.

– Jak było – pyta facet czekający na swoją kolej.

– Dwa wyrwał.

– Przecież bolał pana tylko jeden.

– Tak, ale lekarz nie miał wydać…

☺☺☺

Minister rozmawia z żoną:

– Wiesz, powinienem zwolnić swojego kierowcę. Jeździ jak wariat. Już piąty raz ledwo uszedłem z życiem…

– Daj mu jeszcze jedną szansę – odpowiada żona.

☺☺☺

Juhas widzi bacę prowadzącego stado owiec.

– Dokąd je prowadzicie?

– Do domu. Będę je hodował.

– Przecie nie macie obory ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?

– W mojej izbie.

– Toż to straszny smród!

– Cóż! Będą się musiały przyzwyczaić …

☺☺☺

O trzeciej w nocy pielęgniarka budzi pacjenta:

– Panie Kowalski, niechże się pan obudzi!

Mocno zaspany pacjent pyta:

– Tak, siostro, co się stało?

Pielęgniarka na to:

– Zapomniałam dać panu tabletki na sen!

☺☺☺

Jedna blondynka przychodzi do drugiej. Po chwili ta pierwsza pyta:

– Idziemy do ciebie?

– Nie, bo nie ma mnie w domu.

☺☺☺

Na lekcji biologii pani pyta Kazia:

– Co to jest?

– Szkielet.

– Czego?

-Zwierzęcia.

-Jakiego?

-Nieżywego.

☺☺☺

W tramwaju kanar podchodzi do grupy szalikowców i mówi:

– Poproszę bilety do kontroli.

-Zjeżdżaj stąd! – reagują szalikowcy.

Kanar daje im spokój, podchodzi do staruszka i prosi o bilet. Na to staruszek:

-Nie słyszał pan, co koledzy powiedzieli.

☺☺☺

Dwóch Szkotów spotyka się w Edynburgu.

– Czy możesz pożyczyć mi funta?

– Och, niestety, nie mam przy sobie pieniędzy.

– A w domu?

– Dziękuję, wszyscy zdrowi.

☺☺☺

Podczas egzaminu wykładowca mocno już zdenerwowany niewiedzą zdającego, otwiera drzwi i krzyczy do pozostałych studentów:

– Przynieście tu siano dla osła!

– A dla mnie herbatkę poproszę!  – dodaje student.

☺☺☺

Siedzi facet na fotelu dentystycznym. Lekarz od kilku godzin męczy się przy jego trzonowcach. W końcu ociera pot z czoła i pyta pacjenta:

– To co, zrobię przerwę na papierosa?

– O tak, proszę!

I dentysta wyrwał gościowi obie jedynki.

☺☺☺

Wchodzi ładna blondynka do sklepu z materiałami i pyta sprzedawcę:

– Po ile ten materiał?

Zapatrzony sprzedawca odpowiada:

– 10 buziaków za metr.

– To poroszę 10 metrów.

Sprzedawca nie wierząc w swe szczęście odmierza materiał i podaje blondynce mówiąc:

– Należy się 100 buziaków.

– Jutro przyjdzie babcia i zapłaci – informuje blondynka.

☺☺☺

– Co robi zamarznięta woda na chodniku?

– Wyprowadza ludzi z równowagi.

☺☺☺

W sądzie sędzia pyta:

– Więc oskarżona twierdzi, że rzuciła w męża pomidorami?

– Tak, wysoki sądzie.

– To w takim razie dlaczego ani mąż ma wstrząs mózgu i rozbitą głowę?

– Bo pomidory były w puszce.

☺☺☺

– Dlaczego blondynka boi się usiąść przy komputerze?

– Bo się boi, że ją myszka pogryzie.

☺☺☺

Blondynka rozpoczęła pracę jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku razem z innymi, tylko stał samotnie z boku. Podeszła do niego i pyta:

– Dobrze się czujesz?

– Dobrze.

– To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami?

– Bo ja jestem bramkarzem.

☺☺☺

Gość do kelnera w restauracji:

– Chciałbym porozmawiać z szefem kuchni.

– Interesuje mnie przepis na ten sos, którym były polane ziemniaki.

– Tak panu smakował?

– Nie, ale szukam dobrego kleju do tapet.

☺☺☺

– Wpadłbyś do nas któregoś dnia? – Jaś zaprasza kolegę. – Mamy nowego psa.

– A czy on gryzie?

– Właśnie chcemy to sprawdzić.

☺☺☺

Jasio chwali się koleżance:

– Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga – takiego jak moja ręka!

– Niemożliwe… Nie ma takich brudnych pstrągów!

☺☺☺

Dzieci rozmawiają w przedszkolu.

– Czy wiesz, że dziś środa popielcowa?

– Wiem i ksiądz będzie pieprzył w kościele.

☺☺☺

Egzamin z zoologii:

– Co to za ptak? – pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.

– Nie wiem – mówi student.

– Jak się pan nazywa? – pyta profesor.

Student podciąga nogawki.

– Niech pan profesor sam zgadnie.

☺☺☺

– Panie doktorze, mój mąż każdej nocy mówi przez sen, nie mogę przez to spać.

– Widocznie za dnia nie dopuszcza go pani do głosu.

☺☺☺

Dyrektor do pracownika:

-Panie, pan wszystko robi powoli – powoli pan myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?

– Tak, szybko się męczę…

☺☺☺

W szkole na matematyce pani pyta Jasia:

– Jasiu, co to jest kąt?

– Kąt to najbrudniejsza część mojego pokoju.

☺☺☺

– Co robisz, synku? – pyta mama małego Jasia.

– Piszę list do Tomka.

– Przecież ty jeszcze nie umiesz pisać.

– To nic, Tomek jeszcze nie umie czytać.

☺☺☺

W sądzie:

– Co oskarżony ma na swoją obronę.

– Wysoki sądzie powierzono mi miliony, a ja wziąłem zaledwie 150 tysięcy.

☺☺☺

Ogłoszenie:

– Sprzedam encyklopedię, 40 tomów. Stan bardzo dobry. Nie będzie mi już potrzebna. Ożeniłem się tydzień temu. Moja żona wie wszystko najlepiej.

☺☺☺

Zona wpada do domu i woła do męża:

– Mam dla ciebie dobrą wiadomość!

– Jaką?

– Nie na darmo opłaciłeś autocasco!

☺☺☺

– Mamusiu, czy tato nie wypił dziś za dużo piwa?

– Czemu synku, pytasz?

– Bo właśnie obcina sobie paznokcie u nóg, nie zdejmując skarpetek.

☺☺☺

Przed garażem stoi smutny mężczyzna, obok przechodzi sąsiadka:

– Co pan tak rozmyśla, sąsiedzie?

– Nie wiem co począć: klucze od garażu są w domu, te od mieszkania w aucie, a auto w garażu…

☺☺☺

– Słucham pana? – dyrektor podnosi wzrok zza biurka.

– Panie dyrektorze, pracuję za trzech, a nie mogę doczekać się podwyżki!

– Nie mogę niestety, podnieść panu pensji, ale proszę mi podać nazwiska tych dwóch, za których pan pracuje, a natychmiast ich zwolnię.

☺☺☺

Prezes wielkiej korporacji pyta swoich pracowników, co kupili sobie za 13 pensję. Zaczepia dyrektora:

– No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za „trzynastkę”?

– Nowiutkie Audi A8.

– A resztę?

– Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim.

Podchodzi do kierownika:

– I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał „trzynastkę”?

– A, kupiłem używanego poloneza…

– A resztę?

– Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową.

Podchodzi wreszcie do robotnika:

– Co pan sobie kupił za „trzynastkę”?

– Kapcie.

– A resztę?

– Babcia dołożyła.

☺☺☺

Na siłowni, młodzieniec do trenera:

– Jak pan sądzi, jakie urządzenie zrobi największe wrażenie na mojej dziewczynie?

– Bankomat. Stoi przed siłownią.

☺☺☺

Rozmawiają dwa psy:

– Wiesz, nauczyłem mojego pana nowej sztuczki!

– Jakiej?

– Jak wyciągnę do niego łapę, to on od razu podaje swoją!

☺☺☺

Do szkoły jazdy przychodzi staruszek.

– Chciałbym zapisać się na kurs prowadzenia autobusów.

– Nie za późno?

– Nie… Byłem ostatnio u lekarza na badaniach, żeby przedłużyć sobie prawo jazdy na moje auto. I on mi powiedział, że w tym wieku to najlepiej jeździć autobusem.

Pani Kowalska! – krzyczy sąsiadka. – Pani pies goni jakiegoś mężczyznę na rowerze!  – To niemożliwe – uspokaja sąsiadkę Kowalska. – Azor nie potrafi jeździć na rowerze.

☺☺☺

– No takiego wirusa to ja jeszcze nie miałem! – powiedział zięć, widząc teściową przy komputerze…

☺☺☺

Ojciec do Jasia:

– Jak nie będziesz się uczył, to zostaniesz uliczną pandą.

– Tato, co to znaczy?

– Wyjdziesz na ulicę, wyciągniesz rękę i będziesz mówił: „ Pan da, pan da…”

☺☺☺

Wiecie, dlaczego Jasiu nie lubi bułki tartej?

Bo na niej trudno masło się rozsmarowuje.

☺☺☺

Pani pyta dzieci w szkole, co jadły na śniadanie. Zgłasza się Jasio:

– Ja jadłem drożdżówkę z dżemem.

– No to podejdź i napisz to na tablicy.

Jasio pomyślał i mówi:

– To jednak była bułka z masłem.

☺☺☺

– Jasiu, dlaczego wnosisz na paluszkach to wiadro z wodą do sypialni?

– Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić…

☺☺☺

W księgarni:

– Poproszę coś do czytania.

– Coś lekkiego?

– Niekoniecznie, przed sklepem stoi samochód.

☺☺☺

Zona do męża:

– Dlaczego ty wszystkim mówisz, że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy? Przecież ja nie mam żadnych pieniędzy!

– A co mam mówić?

☺☺☺

Górzysta droga. Facet prowadzi samochód, z naprzeciwka jedzie drugie auto, które prowadzi kobieta. Gdy się mijają, kobieta wychyla się przez okno i krzyczy:

– Świnia!

Facet natychmiast odchyla swoje okno i wrzeszczy:

– Krowa!

Gość jedzie dalej. Kiedy bierze kolejny zakręt, wpada na świnię stojącą na środku drogi…

☺☺☺

Do pokoju, gdzie przebywa pani domu, wpada przerażona pokojówka:

– Pani mąż! Leży nieprzytomny w salonie i w ręku trzyma jakąś kartkę, a obok leży wielkie pudło!

– O, wreszcie dostarczyli moje futro ze sklepu…

☺☺☺

Zona do męża:

– Ostatnio mnie zaniedbujesz. Kiedyś kupowałeś mi kwiaty i czekoladki, a teraz…

– Czy ty widziałaś, żeby wędkarz dokarmiał rybę, którą złowi?

☺☺☺

Sprzeczka małżeńska. Zona do męża rozkazującym tonem:

– Natychmiast wychodź spod tego stołu!

– Nie wyjdę!

– Mówię ci, wyłaź!

– Nie wyjdę!

– Wyłaź, ty tchórzu!

– Nie wyjdę! Chłop musi mieć swoje zdanie!

☺☺☺

Autobusem jedzie chłopak i czyta książkę. Na przystanku wsiada elegancka pani. Chłopiec ustępuje jej miejsca. Ani siada i zagaduje:

– Pewnie jesteś, chłopcze z Krakowa.

– Jak pani na to wpadła?

– Ustąpiłeś mi miejsca.

– A pani to pewnie rodowita warszawianka?

– Rzeczywiście! Jak na to wpadłeś?

– Nawet „dziękuję” pani nie powiedziała.

☺☺☺

Spotyka się dwóch kolegów:

– Gdzie pracujesz?

– W odlewni.

– Co tam robisz?

– Tajemnica wojskowa.

– A ile ci płacą?

– Dziesięć złotych od bomby, dwa od granatu.

☺☺☺

Przed egzaminem student pyta studenta:

– Powtarzałeś coś?

– Ta.

– A co?

– Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze!

☺☺☺

Przechodzi dwóch facetów obok Sejmu i słyszą jak krzyczą wszyscy:

Sto Lat! Sto lat

Jeden do drugiego:

– Ktoś tam ma chyba urodziny.

– Nie. Wiek emerytalny ustalają.

☺☺☺

– Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu, by pomóc teściowej w przeprowadzce?

– Wykluczone!

– Bardzo dziękuję, wiedziałem, że mogę na pana liczyć…

☺☺☺

 Ekipa remontuje dach wieży. Nagle jeden z robotników woła:

– Panie majster, Edek spadł z rusztowania!

– To powiedz mu, żeby już nie właził na górę, bo zaraz mamy fajrant.

– Chyba nie muszę mu mówić, bo koło zegara leciał.

☺☺☺

Zima, las, pada śnieg. Między drzewami krąży podenerwowany niedźwiedź. To złamie choinkę, to kopnie w zaspę, to pogoni wilka. Ogólnie – mocno wściekły! Chodzi i pomrukuje:

– Co mnie podkusiło, żeby wypić tę kawę we wrześniu…

☺☺☺

Mąż wraca z racy do domu i włącza telewizor.

– Zaraz będzie mecz – oznajmia żonie.

– Znam wynik, mówili w radiu – odpowiada połowica.

– Nie szkodzi… Tylko nic nie mów!

– Jak chcesz, ale i tak nie zobaczysz żadnej bramki…

☺☺☺

Anegdoty o Janie Pawle II

Jan Paweł II zadziwiał otoczenie swym zachowaniem. Zawsze na przekór, zrywając wszelkie plany, łamiąc rygory, wiecznie poza protokołem…

Wychodził inności naprzeciw, odwiedzając chrześcijańskie świątynie, synagogi i meczety. Nie czekał na wyciągnięte ręce, lecz sam je podawał. Nie patrzył z wyższością na hołdy z perspektywy odległych mównic, ale klękał i całował ziemię, – pisze Iwona Dojka.

Jan Paweł II swoistą przekorą zdobył sobie wiele serc, niekoniecznie katolickich. W jego zachowaniu widoczna była serdeczność i otwarcie na drugiego człowieka, nieliczenie się z wymogami etykiety. W czasie oficjalnych spotkań, burząc dopięte na ostatni guzik programy, brał na ręce dzieci, przytulał płaczących, śpiewał z tłumem i żartował. Uśmiechem i radością wyrażał swój szacunek dla ludzkiej godności, której znaczenie niezmordowanie podkreślał w licznych kazaniach i pismach. By głosić tę prawdę, podjął się wysiłku aż stu czterech zagranicznych pielgrzymek! I jakby tego było mało, stosował receptę z wiersz księdza Jana Twardowskiego z 1970 r.: „W kościele trzeba się od czasu do czasu uśmiechać”.

☺☺☺

Proponujemy kilka anegdot związanych z pielgrzymkami Jana Pawła II do Ojczyzny, zaczerpniętych z książki Marka Latasiewicza: „Jan Paweł II poza protokołem”:

☺☺☺

Z okresu, gdy Karol Wojtyła był jeszcze wykładowcą na lubelskiej uczelni, pochodzi poniższa historia:

Była sesja zimowa. Studenci czekali na księdza profesora Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym księdzem, który przez cały semestr nie był ani na jednym wykładzie Wojtyły. Ksiądz profesor prosto z opóźnionego pociągu poszedł na salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie spośród księży studentów, którzy byli tylko parę lat młodsi od niego. Wtem student spytał przybysza, którego wcześniej nie widział na oczy:

– Stary, ty też na egzamin?

-Tak – odpowiedział zgodnie z prawdą Wojtyła, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora.

Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na swego rozmówcę, po czym stwierdził:

– Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, gdy przyjdzie ksiądz profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!

– Dobrze – zgodził się Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?

– Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością.

– Dobrze, to daj indeks – powiedział profesor.

– Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student.

Na to usłyszał:

– Daj indeks, jestem Wojtyła.

Egzaminator wziął indeks i wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze „4+”, z uwagą, żeby w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy…

☺☺☺

Oprócz napiętego programu, wielu oficjalnych, zaplanowanych uroczystości, Ojciec Święty znajdował czas na prywatne, nieprzewidziane spotkania. Tak doszło do niezwykłego spotkania Papieża z Wandą Rutkiewicz, polską himalaistką, która jako pierwsza kobieta zdobyła Mount Everest. Dokonała tego, nomen omen, 16 października 1978 r. Przyszła do Jana Pawła II ze szczególnym darem – kamykiem z najwyższego szczytu ziemi. Wtedy Jan Paweł II powiedział:

– No proszę, jednego dnia pani i ja zaszliśmy tak wysoko.

☺☺☺

W 1979 r. po kraju krążyło mnóstwo dowcipów na temat „zabezpieczenia” papieskiej pielgrzymki do ojczyzny. Żartowano, że zabrakło w sklepach nie tylko podstawowych produktów, ale także … białego płótna.

– Dlaczego?

– Bo Milicja Obywatelska wykupiła cały zapas, żeby uszyć komże dla swoich funkcjonariuszy.

☺☺☺

Przy każdej okazji Papież lubił żartować i serdecznie się uśmiechać. Do tego wystarczył mu byle powód. Kiedy upływająca pod znakiem upałów pielgrzymka dobiegała końca, Ojciec Święty stwierdził, że pierwszy efekt podróży po ojczystym kraju jest już widoczny – towarzyszący mu biskupi pięknie się opalili.

☺☺☺

Anegdoty o pielgrzymkach

☻☻

Do jednego z sanktuariów maryjnych w Polsce już od rana przyjeżdżały autobusy z pielgrzymami. Z autobusów wysypywały się tumy wiernych, w tym wiele starszych i pobożnych niewiast z wiosek i małych miasteczek. Przy sanktuarium, jak to zwykle bywa, rozlokowało się wielu sprzedawców dewocjonaliów i pamiątek. Właśnie kolejna grupa pielgrzymów, po modlitwie w świątyni, ruszyła na zakupy. Gromadka kobiet ustawiła się w kolejce przed kioskiem. Największym wzięciem cieszyła się plastykowa butelka w kształcie Matki Bożej. Korona na głowie Matki Boskiej była odkręcana, aby do środka można było nalać wody z cudownego źródełka, które znajdowało się tuż obok sanktuarium. Sprzedawczyni co chwila słyszała te same zamówienia. Kobiety prosiły o „butelkę w kształcie Matki Boskiej” albo o „Matkę Boską na cudowną wodę”. Inne zamówienie pojawiło się dopiero wtedy, gdy do kiosku podszedł starszy rolnik. Ten rzekł fachowo: – Matkie Boskie karafkie poproszę!

☻☻

Pewien ksiądz wybrał się na wakacje w góry. Jak na prawdziwego turystę przystało, w turystycznym stroju, z plecakiem, całe dnie spędzał na szlaku. Któregoś dnia spotkał na drodze małego chłopca. Chłopiec miał około dziesięciu lat, ale widać było, że to już góral  całą gębą. Ksiądz zagadną wesoło:

– A skąd to tak maszerujesz, kawalerze?

– Z kościoła.

– Z kościoła – powtórzył ksiądz i w tym momencie wpadł na pomysł, aby poddać małego górala próbie wiary. Zapytał go więc:

– A warto to do kościoła chodzić?

– Dyć przecie!

– A Pan Bóg to w ogóle jest?

– A kaj by się podział?!

☻☻

Kolejny dzień pieszej pielgrzymki do Częstochowy. Zapadł wieczór. W jednym z domów nocowały osoby duchowne – księża i klerycy. W dużej izbie wszyscy ulżyli się do snu. Nikt jednak nie pamiętał o tym, aby zgasić światło. Również nikt nie by w stanie wykrzesać z siebie tyle siły, by wstać z posłania i wyłączyć sześcioramienny żyrandol, który rzęsiście oświetlał sypialnię. Tylko jeden z księży wymamrotał już prawie przez sen:

– Panowie, który się pierwszy rano obudzi, niech zgasi światło.

☻☻

W czasie pielgrzymki do Częstochowy, na jednym z postojów któryś z księży sięgnął po gitarę i zaczął śpiewać. W piosence powtarzały się słowa: „Do samotnych idź, do brzydkich”. Jedna z dziewcząt stanowczo zaprotestowała:

– Proszę księdza. Dlaczego ksiądz tak śpiewa? Przecież nie ma ludzi brzydkich! Wszyscy są piękni, bo są dziećmi Pana Boga!

Nieco zbitego z tropu księdza uratował z opresji odpoczywający obok pielgrzym, który otworzył oczy, spojrzał na młodą pątniczkę i smętnie powiedział:

– To ty, siostro, mojej dozorczyni nie widziałaś…

☻☻

O przenosinach kapłańskich:

☺☺☺

W pewnej parafii trwa nawiedzenie Jasnogórskiego Obrazu Matki Bożej. Ksiądz Biskup zwraca się po skończonej uroczystości do ks. Proboszcza:

– Czcigodny Księże Kanoniku, Matka Boża powiedziała mi, aby przenieść księdza na mniejszą parafię.

Na to dowcipny proboszcz odpowiada:

– Ekscelencjo Księże Biskupie, to dziwne ponieważ Matka Najświętsza mi nic o tym nie wspominała.

☺☺☺

Ksiądz proboszcz przekazał parafianom wiadomość, że wkrótce będzie przeniesiony do innej parafii. Wierni wyrażają swój żal i mówią, że już się do niego przyzwyczaili.

Aby ich pocieszyć, ksiądz mówi:

– Zobaczycie, że przyjdzie do was jeszcze lepszy ksiądz proboszcz.

Jedna starsza pani odpowiada:

– Niech proboszcz nas tak nie pociesza, my już to znamy. Poprzednik księdza to samo nam mówił.

☺☺☺

Ksiądz Biskup wzywa ks. Proboszcza i informuje o przenosinach do innej parafii. Ale ta nowina wcale nie ucieszyła tego księdza i zaczyna się tłumaczyć, że wszędzie pójdzie, ale do tej parafii to nie chce iść, że nie wypada. Ksiądz biskup, nie słuchając objaśnień, mówi:

– Proszę przyjąć propozycję tej zmiany. Taka jest Boża wola!

Na to zainteresowany odpowiada:

– Trudno mi przyjąć taką decyzję, bo to moja rodzinna parafia, a prorok w swojej ojczyźnie nie jest mile widziany.

Na to ks. Biskup odpowiada:

– No w takim razie zmieniamy wolę Bożą.

☺☺☺

Zmiany ks. wikariuszy są częste, aby mogli zdobyć doświadczenie duszpasterskie w różnych parafiach. W pewnej parafii ks. wikariusz całym sercem zaangażował się w posługę rodzinom. Małżonkom, którzy nie mogli mieć dzieci radził, aby modlili się o potomstwo, by w tej intencji udali się w pieszej pielgrzymce do Częstochowy i tam przed cudownym obrazem zapalili dla Matki Bożej dużą świecę.

Zdarzyło się, że prawie po dziesięciu latach ten duszpasterz przyjeżdża do wspomnianej parafii i postanowił odwiedzić znajomych. Wchodzi na podwórko i widzi gromadkę wesoło  bawiących się dzieci. Wita się z nimi i pyta:

– A gdzie są rodzice?

– Pojechali do Częstochowy gasić świeczkę.

O Pierwszej Komunii św.

Już tylko kilka dni zostało do Pierwszej Komunii św. Ksiądz katecheta przepytuje grupę dzieci. Zwracając się do Pawełka, pyta:

– To powiedz mi, dziecko, jakie jest czwarte przykazanie Boże?

Pawełek, wpatrzony w księdza, recytuje jak z nut:

Chrzcij ojca swego i matkę swoją.

* * *

O bierzmowaniu:

Ksiądz biskup przybył do kościoła parafialnego, aby licznej grupie udzielić sakramentu bierzmowania. Trwała uroczysta Msza. Ksiądz proboszcz, gdy nadszedł moment udzielania sakramentu, poinformował przez mikrofon:

– A teraz ksiądz biskup przystąpi do sakramentu bierzmowania.

* * *

Władze pewnej diecezji rozesłały do proboszczów pismo, w którym zwracały się do gospodarzy parafii z pytaniem: czy w kościele znajdują się zabytki sztuki sakralnej, względnie inne, cenne dzieła sztuki? Nadesłane odpowiedzi miały ułatwić przeprowadzenie odpowiedniej inwentaryzacji.

Od jednego proboszcza nadeszła pisemna odpowiedź, która sprowadzała się w zasadzie do jednego zdania: „Zabytek w parafii to jest jeden, czyli ja, a mój wikary to istne dzieło sztuki”.

* * *

Właśnie kończy się uroczysta Msza odpustowa w wiejskiej parafii. Ksiądz kierujący śpiewem podchodzi do mikrofonu i podpowiada parafianom:

– „Jezusa ukrytego” znajdziemy w śpiewniku na stronie 116, a po Mszy śpiewamy „Przybądź Duchu”  wraz z orkiestrą.

* * *

Młody braciszek zakonny dokładnie mył liście sałaty. Podszedł do niego starszy brat i chcąc sprawdzić go, zapytał:

– Czy możesz powtórzyć, co mówił nasz przełożony w porannej homilii?

– Nie pamiętam, – przyznał się młody zakonnik.

– Po co ty słuchałeś homilii, jeśli jej nie pamiętasz? – Spójrz bracie! Woda myje sałatę, ale na niej się nie zatrzymuje. Mimo to sałata staje się zupełnie czysta.

I Komunia św.

Sprawdzając wiadomości religijne dzieci idących do I Komunii św. katechetka usłyszała taką wersję Bożego przykazania:

– Nie pożądaj żadnej żony bliźniego swego!

– Pomyśl, Pawełku! Coś ci się pomyliło.

Pawełek po chwili:

– Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno!

¤ ¤ ¤

Dzieci pierwszokomunijne składają w tym uroczystym dniu rozliczne podziękowania: księżom, katechetkom, rodzicom. Wszystkim osobom, które pomagały dzieciom na drodze do Pana Jezusa. Pewien chłopiec – w imieniu wszystkich dzieci – stwierdził nawet:

– Dziękujemy księdzu proboszczowi za nasz trud!

Pogrzebowy humor:

Pewien starszy ksiądz znany był z tego, że jak coś powie, to już powie. Raz prowadził pogrzeb jednej z pań z kółka różańcowego, od lat związanej z parafią. Zmarłą wszyscy znali i lubili. Ksiądz zaczął swą mowę nad grobem mniej więcej tak:

– Zbolała rodzino! Żałobni słuchacze! Pani Marianna jest już na zapiecku u Pana Boga. Rozluźnijmy się nieco! Ona wszędzie umiała się wkręcić, więc do Nieba na pewno też się wkręciła.

¤ ¤ ¤

Wnuczek widzi, że babcia siada na rower, pyta:

– Babciu, dokąd jedziesz?

– Na cmentarz – odpowiada babcia.

– Ale kto przyprowadzi rower?

¤ ¤ ¤

Ksiądz idąc alejką cmentarza, widzi mężczyznę, który rozpacza nad mogiłą. Ciągle powtarza:

– Dlaczego umarłeś! Tyle cierpienia mi przysporzyłeś!

Ksiądz zatrzymuje się i pragnie wyrazić współczucie, mówiąc:

– To pewnie pański bliski przyjaciel?

– Nie – odpowiada zrozpaczony mężczyzna. – To pierwszy mąż mojej żony.

Kaznodzieja:

Pewien proboszcz znany był z tego, iż wiele serca i – czysto fizycznego – wysiłku wkładał w każde kazanie. Jak ulał pasowało do niego określenie: „grzmiał z ambony”.

Zdarzyło się raz, że podczas takiego głośnego kazania z pierwszej ławki wyszedł mały chłopczyk i zaczął iść w stronę ołtarza. Gdy stanął naprzeciwko mówcy, ten przerwał kazanie. W panującej ciszy malec powiedział głośno i wyraźnie:

– Czego tak krzyczysz? Czy ty nie wiesz, że w kościele trzeba się cicho zachowywać?

O trzeźwości:

W kościele trwa uroczyste pożegnanie księdza biskupa. Głos zabierają przedstawiciele różnych grup. Żwawa pani z rady parafialnej za zakończenie swej mowy koniecznie zapragnęła dodać coś tak bardziej od siebie:

– Czcigodny księże biskupie! Wielkim zmartwieniem naszej parafii jest plaga pijaństwa. Ale obiecuję, że jak za rok ksiądz biskup znów do nas przyjedzie, wszyscy będziemy już trzeźwi!

¤ ¤ ¤

W ramach ogłoszeń parafialnych ksiądz proboszcz czyta:

– W bocznej nawie jest wyłożona parafialna księga trzeźwości. Każdy może się do niej wpisać i zadeklarować, na jak długo powstrzymuje się od spożywania alkoholu. Szczególnie gorąco namawiam do wpisywania się tych panów, którzy lubią częściej zaglądać do kieliszka. Myśmy z księdzem wikarym już się wpisali.

Narzeczeni:

W kancelarii parafialnej trwa spisywanie formalności przedślubnych.

– Czy pan był u bierzmowania? – pyta ksiądz narzeczonego.

Mina narzeczonego świadczy, że jego religijna biografia jawi mu się nadzwyczaj mgliście. Po chwili milczenia z pomocą przychodzi narzeczona.

– Piotrze, na pewno byłeś, przypomnij sobie jak ksiądz sypał ci popiół na głowę?

¤ ¤ ¤

W małym miasteczku do kancelarii parafialnej zgłasza się para narzeczonych w sprawie dokonania przedślubnych formalności. Ksiądz zadaje liczne pytania, na które młodzi odpowiadają. W pewnym momencie ksiądz raz jeszcze rzuca okiem na dane personalne narzeczonych i pyta:

– A czy państwo nie są powinowaci?

Dziewczyna oblewa się rumieńcem, spuszcza oczy i cicho mówi:

– Tak, już tak…

(zaczerpnięte z książki „Uśmiech proboszcza”)

Komentarze są wyłączone.