Szturm rozpoczęty !

25 marca, w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, od kilku lat Dzień Świętości Życia, 19 osób z naszej wspólnoty parafialnej rozpoczęło modlitewny szturm. Tak można określić podjęcie Dzieła Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Czym jest to dzieło i dlaczego porównać je do  szturmu ?  

W objaśnieniu pojęcia „szturm,” zawartym w Słowniku języka polskiego PWN, przeczytamy, że jest to energiczna próba dostania się do jakiegoś miejsca lub jakiejś osoby. Przez 9 najbliższych miesięcy będziemy szturmować do Pana Jezusa w intencji nienarodzonego dziecka, które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Jego imię jest wiadome jedynie Bogu. Systematyczną, codzienną modlitwą przez wstawiennictwo Maryi i Św. Józefa będziemy wspierać rodziców tego poczętego dziecka, aby nie zabrakło im miłości i starczyło odwagi, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu. Duchowa Adopcja podejmowana jest już kolejny raz. Doświadczenia lat poprzednich wskazują, że w podjętym dziele być może będziemy musieli stawić czoła czemuś, co może je utrudniać. Gasnąca motywacja do modlitwy, zmęczenie, nieprzewidziane sytuacje naszej codzienności i inne słabości czy pokusy. Toczymy walkę o życie. Nie jesteśmy jednak sami. Wierzymy, że 25 grudnia, w dniu, w którym przychodzi na świat Bóg – Człowiek, urodzi się również „nasze dziecko”. Dziecko, które rodzice przyjmą z miłością i otoczą czułą opieką.

Małgorzata Wąsowska

22 – 24 marca 2019 r. – Rekolekcje Wielkopostne w Parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła w Wierzbnie

22 marca (piątek) – dzień spowiedzi

10.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich
11.00 – nauka stanowa dla mężczyzn
12.00 – Msza św. z nauką dla dzieci i młodzieży
16.30 – nabożeństwo Drogi Krzyżowej
17.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich

23 marca (sobota) – dzień spowiedzi

10.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich
11.00 – nauka stanowa dla kobiet
12.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich
17.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich

24 marca – Niedziela

9.00 – Msza św. z błogosławieństwem rekolekcyjnym
10.00 – katecheza dla rodziców i młodzieży przygotowującej się do Sakramentu Bierzmowania
11.30 – nabożeństwo Gorzkich żali
12.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich
17.00 – Msza św. z nauką dla wszystkich

Rekolekcje prowadzi ks. Leszek Hryciuk
Zapraszamy do uczestnictwa i prosimy o modlitwę, aby rekolekcje  stały się dla nas Górą Przemienienia

Pierwsze wrażenia na nowej misji – list z Jamajki

Jamajka – wyspa i państwo na Morzu Karaibskim, położone na południe od Kuby i na zachód od Haiti. Chyba większości z nas to miejsce kojarzy się ze słońcem, piaszczystymi plażami, z Bobem Marleyem i muzyką reggae. To jednak nie jest cała rzeczywistość tej słonecznej wyspy. Tych miejsc turystycznych jest stosunkowo niewiele. Piękne wille, hotele, baseny czy restauracje otoczone wysokimi murami są jakby gettem dla przyjeżdżających tu turystów, a dla przeciętnego Jamajczyka funkcjonuje tam zakaz wstępu. Minął już tydzień od mojego przyjazdu do Montego Bay i po tak krótkim czasie trudno jest cokolwiek napisać o panujących tutaj zwyczajach. Z jednej strony widać biedę i zacofanie, drewniane domki na palach pokryte liśćmi palmy a parę kilometrów dalej piękne hotele z basenami i turystami.

Moje pierwsze zdziwienie miało miejsce już na lotnisku, kiedy po opuszczeniu samolotu uda-łem się do urzędu migracyjnego, a tam zamiast klimatyzacji były zwykłe wiatraki. Ustawione na maksa, przewracały papiery urzędnikom. Nieznośny upał, powietrze wymieszane z ludzkim potem i tłok ludzi chcących dostać się do kraju przywitały mnie na Jamajce. Po dokonaniu wszystkich formalności wyszedłem z lotniska i natychmiast dopadła mnie grupa taksówkarzy, hotelarzy, handlarzy oferująca swoje usługi. Dopiero jak wyszedł z lotniska kolejny pasażer zdołałem odeprzeć ich natrętny atak. Z lotniska odebrał mnie ksiądz Wojciech Szpylma, misjonarz pochodzący z Diecezji Przemyskiej. Jeden z czterech polskich księży pracujących na Jamajce i jedyny w mojej nowej diecezji Montego Bay. Wsiedliśmy do poobcieranego ze wszystkich stron samochodu i pojechaliśmy do misji. Kolejny upał, gorące powietrze, aż nie dało się oddychać, zwłaszcza że niedawno wyleciałem z Polski, gdzie żegnała mnie zima. Przywitało mnie na Jamajce 32°C odczytane na termometrze zawieszonym w cieniu, a my przecież jechaliśmy cały czas w słońcu. „Na razie jest jeszcze zima” – pocieszył mnie ks. Wojtek. Co będzie jak przyjdzie lato? Może odpowiedź zostawimy na później… Jechaliśmy drogą wzdłuż wybrzeża, piękne widoki – z jednej strony góry porośnięte buszem a z drugiej strony Morze Karaibskie. Wszędzie na skrzyżowaniach dróg i ulic ludzie sprzedający jedzenie, jakieś chińskie rzeczy, marihuanę czy po prostu bezdomni proszący o pieniądze. Ci ostatni najczęściej z dredami, chyba prawdziwi „Rasta”, palący jakieś ziele. Co chwilę dobiegała do nas muzyka i widać było ludzi nic nie robiących. Ponoć całymi dniami mogą tak siedzieć w cieniu i nic nie robić…

Przyjechaliśmy na plebanię i proboszcz otworzył drzwi zamknięte na kłódkę. Trochę się zdziwiłem. Generalnie dzisiaj wszędzie widać zamki w drzwiach czy jakieś zasuwy, a tu zwykła kłódka. Wszystkie okna i drzwi były okratowane i pozamykane na kolejne kłódki. Było bardzo dużo włamań i dzisiaj wszystko trzeba zamykać, zabezpieczać. Kościół jest tylko otwarty jak jest nabożeństwo, bo inaczej wszystko by ukradli. Po wejściu na plebanie ks. Wojtek zapytał, czy nie boję się jaszczurek. Już wiedziałem, że będę musiał dzielić mój pokój z tymi stworzeniami. Praktycznie cała Jamajka to dżungla, busz. Dokoła okrążona pięknymi plażami, a w środku krzaki i wszystko, co w tych krzakach żyje. W domu nie ma szyb, nie ma moskitiery w żadnym z okien. Pierwsza noc była nieprzespana, setki komarów przyleciały na moje powitanie albo raczej na ucztę.

Pojechaliśmy na Mszę św. do Chester Castle. To wioska należąca do parafii oddalona jakieś pół godziny jazdy samochodem. Nagle w czasie nabożeństwa zobaczyłem jak ludzie robią „falę meksykańską”, dosłownie jak na stadionie w czasie meczu. Od pierwszej ławki do ostatniej ludzie wstają krzycząc coś i podnoszą ręce. Okazało się, że przebiegła tamtędy trzydziestocentymetrowa jaszczurka. Myślałem, że miejscowi ludzie się ich nie boją. Może nie są jadowite?

Kościół Katolicki na Jamajce jest mniejszością. Według statystyk jest tylko 3% katolików. Na terenie naszej diecezji, jak mówił mój biskup Burchall McPherson, jest ich 6%. Większość kościołów znajduje się w rękach protestantów. Widok białego człowieka, nie licząc turystów, jest raczej rzadkością. 85% społeczności Jamajskiej to potomkowie niewolników przywiezionych z różnych części Afryki. Dzisiaj nie ma na wyspie żadnych miejscowych Indian, wszyscy zostali wymordowani w czasach konkwisty. „Z wielu narodów jeden” – to hasło Jamajki. Są tu potomkowie ludzi pochodzących z różnych miejsc świata i z różnych ras. To bardzo ciekawa mieszanka. Sami Jamajczycy uważają że są „czarnym krajem”. Dominująca wśród mieszkańców dewiza brzmi: „No problem”. Trochę mi to się kojarzy z latynowskim „Mañana”. Z niczym nie ma problemu, dziś czy jutro. Za godzinę czy za rok, nie ma problemu, a i tak nic się nie zmienia.

Pojechaliśmy z księdzem Morisem do Cambrige – to małe miasteczko należące do parafii, oddalone jakieś pół godziny jazdy samochodem. Droga była fatalna, bardzo wąska i kręta tak, że w wielu miejscach trzeba było ustępować miejsca ciężarówce bo nie było miejsca na dwa auta. W dodatku dziura na dziurze. Ruch uliczny jest lewostronny jak w Anglii. Ciągle nie mogę się przyzwyczaić, że kierownica w aucie jest z drugiej strony a na skrzyżowaniu jest zasada lewej ręki. Ks. Moris z Ugandy w Afryce jest już na Jamajce 13 lat, ale święcenia kapłańskie przyjął dwa lata temu. Po drodze pokazywał mi gdzie mieszkają nasi parafianie. Najczęściej posiadają skromne domki zlokalizowane między palmami w środku buszu. Gdy przyjechaliśmy na miejsce zobaczyłem piękny murowany kościół. Oczywiście był już nadgryziony zębem czasu, ale kiedyś musiał wyglądać naprawdę imponująco. Wybudowali go Jezuici z Holandii. W środku kościół nie wyglądał już tak wspaniale. Brudne ściany, przeciekający dach i generalny nieład. O jego dawnej świetności przypominały tylko piękne stare ławki, stare pianino, a raczej to co z niego zostało, czy resztki instrumentów dętych. W głównym ołtarzu jest obraz Matki Bożej Częstochowskiej i pod tym wezwaniem jest również kościół. To ślady polskich misjonarzy niegdyś pracujących tutaj. Po Mszy świętej podeszła do nas parafianka i powiedziała, że ma dla nas banany tylko musimy pojechać do jej domu. Po kilku minutach jazdy zostawiliśmy samochód i zaczęliśmy się wspinać stromym zboczem góry w kierunku jej domu. Piękna zieleń tropikalnego buszu. Wszędzie palmy i kolorowe drzewa a pośrodku dom naszej dobrodziejki. Po wejściu do środka przywitał nas jej mąż, wyglądem przypominający Boba Marleya. Wysoki, szczupły, z dredami w totalnym nieładzie i z siwą brodą. Po pierwszych uprzejmościach zaczął wyjaśniać mi, że on nie jest „Rasta”, że jest katolikiem a jego wygląd to tylko kwestia stylu jamajskiego, który bardzo mu się podoba. Później trudno było mi się włączyć do rozmowy bo wraz z ks. Morisem rozmawiali w lokalnym języku Patwa. Jamajczycy nie mierzą czasu albo mierzą go znacznie wolniej i tak się zasiedzieliśmy, że byliśmy już spóźnieni do szkoły na katechezę. Pożegnaliśmy się z rodziną i pojechaliśmy do szkoły zapominając o bananach, dla których tu przyjechaliśmy. Czas naprawdę ma tutaj dla człowieka inne znaczenie.

Pozdrawiam serdecznie z Jamajki! God bless you!

Ks. Tomasz Denicki

02.03.2019 r. Montego Bay, Jamaica

„Odnowi oblicze ziemi” – Orszak Trzech Króli A.D.2019

Radość, wdzięczność i powaga – w takim klimacie nasza wspólnota parafialna przeżywała Święto Epifanii. Już po raz piąty w uroczystym orszaku podążaliśmy z trzema królami do stajenki, aby pokłonić się Dzieciątku i u jego stóp złożyć dary. Duchowym przewodnikiem orszaku w 2019 roku był święty Jan Paweł II. Dlaczego zaprosiliśmy naszego Wielkiego Rodaka do towarzyszenia nam w drodze na spotkanie z Nowonarodzonym Zbawicielem? Ponieważ zawsze na sercu leżało mu dobro Ojczyzny, dobro narodu, z którego wyrósł. Coraz bardziej oczywista wydaje się potrzeba odmiany: odmiany ziemi, odmiany kraju, odmiany rodzin, wreszcie odmiany nas samych. Potrzebujemy wsparcia. Często stajemy bezradni wobec tego, co dzieje się wokół nas. Dla każdego wierzącego źródłem mocy, źródłem światła jest  Duch Święty. Ten sam, o Którego wołał 2 czerwca 1979 roku podczas swej pierwszej pielgrzymki do ojczyzny papież Jan Paweł II:

„Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”

Rzeczywiście. Wkrótce w Polsce rozpoczęła się odnowa i zmieniło się oblicze tej ziemi.
Dziś po 40 latach od tej chwili przypomnieliśmy słowa Wielkiego Polaka, ponownie się nad nimi pochyliliśmy. Dlatego hasłem tegorocznego Orszaku stały się słowa: „Odnowi oblicze ziemi”. Przy poszczególnych mansjonach znalazło się odniesienia do nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II, usłyszeliśmy fragmenty jego kazań i wypowiedzi, zabrzmiały łacińskie tytuły Jego Encyklik i Adhortacji.
To był ów głos zachęcający do działania! Każda przemiana wiąże się ze zmianą dotychczasowego postępowania, zejścia z utartych ścieżek, porzucenia wypracowanych schematów. Nie jest to łatwe. Zakorzenienie w codzienności nie zawsze  sprzyja refleksyjnemu spojrzeniu na przeżywaną rzeczywistość. Przypominały o tym mansjony, gdzie dobro ścierało się ze złem. Górował nad nimi jednak głos Jan Pawła II przypominający o prawdziwych wartościach. Warto kolejny raz wsłuchać się weń. Może stanie się dla nas impulsem do podjęcia wysiłku  – tego zbiorowego na rzecz budowania nowej, innej rzeczywistości w naszej ojczyźnie, w naszej wspólnocie lokalnej, w naszych rodzinach oraz wysiłku osobistego – na rzecz przemiany naszych serc. Wszystko po to, by Duch Święty mógł w nas i przez nas działać. By kolejny raz odnowił oblicze ziemi.

Małgorzata Wąsowska

 

Podziękowanie

Jesteśmy w gronie 752 miejscowości w Polsce i poza jej granicami, gdzie w Święto Objawienia Pańskiego przeszedł Orszak Trzech Króli. Z serca dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji naszego Orszaku.
Dziękuję naszym aktorom: Agnieszce Leszczyńskiej i Grzegorzowi Bartnickiemu jako Maryi i Józefowi, królom – ks. Mirosławowi Rogoźnickiemu, ks. Markowi Weresie i Arturowi Skrzypkowi; Herodowi – Michałowi Wąsowskiemu i dworzanom – Małgorzacie Wąsowskiej i Dawidowi Jaworowskiemu, organistce Anecie Miklaszewskiej i całemu orszakowi aniołów, Jerzemu Leszczyńskiemu i Hannie Tomkiewicz jako gospodarzom oraz Witoldowi Kujawie i Zofii Leszczyńskiej jako biesiadnikom w gospodzie; Krzysztofowi Mróz, Klaudii Wojtyńskiej i Mai Gryglas oraz pozostałej młodzieży za role diabełków: pasterzom – Jolancie Olędzkiej, rodzinie Mrozów i Brzuszkiewiczów z Jaworka, gwiazdorowi – Waldemarowi Gąsiorowskiemu.
Dziękuję moderatorowi Orszaku – Andrzejowi Kący oraz Krzysztofowi Zwierz i Radkowi Mróz za nagłośnienie.
Dziękuję sołtys Wierzbna Małgorzacie Malinowskiej i wszystkim, którzy przygotowali dekoracje i sceny, harcerzom i zuchom, kolędnikom: Basi i Radkowi, druhom strażakom z OSP Wierzbno i OSP Jaworek za asystę i czuwanie nad bezpieczeństwem przemarszu kolumny orszakowej, Kazimierzowi Wąsowskiemu i Państwu Zalewskim za „żywą szopkę”. 
Dziękuję Kindze Gromulskiej i Piekarni w Dobrem za pyszne kremówki papieskie oraz Dorocie i Jarosławowi Wiechowskim, Wiesławie Łukasiak, Irenie Kiesner i Małgorzacie Wąsowskiej  – za bigos.
Niech całe przedsięwzięcie będzie dla Bożej chwały.

Z wdzięcznością – ks. Kazimierz Jóźwik