Światowy Dzień Chorego

choryZdrowie. Stan naszego ciała i ducha, najczęściej wypowiadane przy różnych okazjach życzenie. Cytując Jana Kochanowskiego: „Nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”. Tak naprawdę w pełni doceniamy jego wagę w momencie choroby. Niezależnie od tego czy powrócimy do pełni sił, czy pozostanie cierpienie i perspektywa bliskiej śmierci,  staje się ona dla nas czasem próby.

Jak go przeżywać ? Odpowiedz na to trudne pytanie zawierała homilia podczas Eucharystii sprawowanej w naszej świątyni  11 lutego, w Światowym Dniu Chorego. Ksiądz Kazimierz Jóźwik wyeksponował boski wymiar choroby. Cierpienie, nieodłączny jej element, może stać się doświadczaniem tego samego krzyża, jakiego doświadczał sam Jezus. Warunek – z ufnością, pokorą i wiarą przyjmować będziemy te często niełatwe doświadczenia, w przekonaniu, że Pan nie daje nam więcej niż możemy przyjąć. Tak jak wtedy i dziś krzyż jest narzędziem zbawienia. Chociaż w obliczu bólu, bezsilności, samotności, poczucia ciężaru trudno zrozumieć tę prawdę, to ludzie chorzy i wszyscy współprzeżywający ich chorobę, np. poprzez służbę, obecność, powinni czuć się wybrani i wyróżnieni przez naszego Pana. Ich postawa może być realizacją zachęty płynącej z ust Jezusa: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9.23-25). Na ufne i owocne przyjmowanie i przeżywanie doświadczeń choroby i starości , podejmowanie walki z uzależnieniami udzielony został sakrament chorych. Sam Bóg umacnia nas, by czas próby był dla nas czasem zwycięstwa.

Niech literacką ilustracją  tematyki będzie kolejne opowiadanie Bruno Ferrero

SEN

   Miałem sen. Przechadzałem się po plaży obok Pana. Nasze kroki odciskały się na piasku, pozostawiając dwie linie śladów – moją i Pana.
Przyszło mi na myśl – to był sen – że każdy z tych kroków reprezentuje jeden dzień mojego życia. Zatrzymałem się więc i odwróciłem się, żeby popatrzeć na te wszystkie ślady, które ginęły gdzieś w oddali. I zauważyłem, że na niektórych odcinkach, zamiast dwóch linii śladów, była tylko jedna.
Zobaczyłem w ten sposób całą wędrówkę mojego życia. Cóż za zaskoczenie! Te fragmenty, gdzie była widoczna tylko jedna linia śladów, odpowiadały najnieszczęśliwszym dniom mojego istnienia. Dniom zmartwień i zniecierpliwienia, dniom egoizmu i złego humoru, dniom, w których byłem wystawiany na próbę, i dniom wątpliwości, dniom niezrozumiałym, dniom cierpienia.
Zwróciłem się więc do Pana z wyrzutem:
– Obiecałeś nam, że będziesz zawsze przy nas. Dlaczego nie dotrzymałeś obietnicy? Dlaczego zostawiłeś mnie samego w najgorszych momentach mojego życia, w czasie, kiedy najbardziej potrzebowałem Twojej obecności?
Pan odpowiedział:
– Synu mój, mały mój, nigdy nie przestałem cię kochać nawet na chwilę. Pojedyncza linia śladów, którą pozostawiły najcięższe dni twojego życia, należy do mnie… W tych dniach brałem cię na ręce.

Współczucie to umieszczenie twojego bólu w moim sercu.

Małgorzata Wąsowska

16 – 27 stycznia: Pielgrzymka do Meksyku

W duchu wdzięczności za dar powołania i za 30 lat posługi w Chrystusowym kapłaństwie zdecydowałem się na pielgrzymkę do Matki Bożej w Guadalupe w Meksyku.

1_zmień rozmiarPierwsi misjonarze do Meksyku dotarli w 1519 roku wraz z Fernando Cortezem. W języku indiańskim Meksyk oznacza krainę Księżyca. Misjonarze nauczali plemiona indiańskie o Jezusie Chrystusie, który przyszedł na ziemie jako Syn Boży i nasz Zbawiciel, a hiszpańscy konkwistadorzy chcieli zagrabić jak najwięcej srebra i złota. Do XVI w. tubylcy składali ofiary z żywych ludzi. Azteccy kapłani za pomocą kamiennych ostrzy wycinali swoim ofiarom serca, a następnie jako pokarm orłów, kładli je na misie z czarnego bazaltu. Na pielgrzymce mogliśmy zobaczyć i wejść na słynne piramidy Słońca i Księżyca w Teotihuacan. Właśnie tam na ich szczycie 400 lat temu znajdowały się ołtarze pogańskich bóstw.

Przełomowym wydarzeniem w chrystianizacji Meksyku były objawienia Matki Bożej w grudniu 1531 roku. 55 letni Juan Diego idąc na Mszę św. ujrzał na pagórku Tepeyac nieznajomą dziewczynę, która przedstawiła się jako „święta Dziewica Maryja, Matka jedynego, prawdziwego i świętego Boga”. Maryja poleciła, aby biskup Meksyku wybudował na tym miejscu świąty2_zmień rozmiarnię. Jednak Hiszpanie i biskup Zumarraga nie chcieli uwierzyć w słowa Indianina, sądząc, że Juan Diego po prostu fantazjuje. 12 grudnia w czasie drogi znów Juan Diego spotyka Maryję, która zapewnia, że jego ciężko chory wuj Bernardino nie umrze, a on ma iść ze znakiem do biskupa, aby mógł uwierzyć. Niebiańska Królowa kazała mu wejść na szczyt wzniesienia, zerwać kwiaty i przynieść przed jej oblicze. Chociaż to był grudzień i wszystko z powodu zimna jest obumarłe, Indianin zobaczył piękne różnokolorowe kastylijskie róże. Począł je zrywać i zbierać w swoje rozłożyste okrycie (tilmę), a potem przyniósł do Maryi, a Ona ułożyła kwiaty swoimi dłońmi. Maryja zażądała, aby Juan zaniósł te kwiaty biskupowi jako znak i otworzył swoją tilmę tylko w obecności biskupa. Po przybyciu na dwór biskupa Juan Diego rozpostarł swój biały płaszcz, w który zawinięte były  kwiaty. Lecz w momencie gdy róże upadły na posadzkę na płaszczu ukazał się obraz Maryi, jako apokaliptycznej Niewiasty obleczonej w słońce i księżyc od jej stopami. Zgodnie z życzenie Maryi na wzgórzu Tepeyac została wybudowana świątynia. Objawienia w Guadalupe spowodowały naj3_zmień rozmiarwiększa w dziejach świata falę nawróceń. Po tym wydarzeniu 8 mln Indian przyjęło wiarę katolicką. Obecna bazylika ma kształt wielkiego namiotu, a w niej znajduje się wizerunek Dziewicy Maryi z tilmy Juana Diego i do dziś wielu pielgrzymów przybywa by w modlitwie wypraszać potrzebne łaski.

W dzisiejszym Meksyku liczącym około 117 mln mieszkańców prawie 90% stano4_zmień rozmiarwią katolicy. Nawiedzając liczne bogato zdobione kościoły widzieliśmy wielu ludzi młodych i starszych zatopionych w modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. W wielu miejscach jest mocno rozpowszechniony kult męki Chrystusa Pana i Miłosierdzia Bożego w obrazie: „Jezu, ufam Tobie!”, a także wstawiennictwo św. Michała Archanioła, św. Judy Tadeusza oraz św. Jana Pawła II i św. Faustyny. Małą namiastkę piękna Meksyku możecie podziwiać na fotografiach zamieszczonych w galerii.

Wielbię Pana Boga za spotkanie z żywym Kościołem meksykańskim i zawierzam Maryi z Guadalupe naszą parafię i każdą rodzinę. Z darem modlitwy – ks. Kazimierz Jóźwik.

Kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć…

Jesteśmy wielcy!

To stwierdzenie nie jest wyrazem naszej pychy, braku skromności czy zarozumiałości. Bynajmniej. To odniesienie do myśli św. Jana Pawła II: „Człowiek jest  wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

Wyrażenie użyte świadomie, z pełną odpowiedzialnością. Dowód?!

Dominik_zmień rozmiarW ciągu niespełna tygodnia udało się zgromadzić kwotę potrzebną na zakup przenośnego koncentratora tlenu dla Dominika Skarżyńskiego. Inicjatywa pomocy rodzinie przewlekle chorego chłopca spotkała się z pozytywnym oddźwiękiem i szybką, konkretną odpowiedzią.

Dzięki temu, jak podkreśliła obecna na jasełkach – głównym miejscu zbiórki – pani Krystyna Skarżyńska, jej syn przestanie być niewolnikiem własnego domu. Z powodu problemów z oddychaniem korzysta z koncentratora wymagającego stałego zasilania.

Jesteśmy wdzięczni ks. Proboszczowi Kazimierzowi Jóźwikowi za jego wrażliwość i uruchomienie pokładów naszej wrażliwości.

„Dzisiejszy dzień pozwala na nowo uwierzyć w drugiego człowieka” – powiedziała mama Dominika na zakończenie jasełek.

Obdarowaliśmy i zostaliśmy obdarowani. Trudno oczekiwać pełniejszej formy wyrażenia wdzięczności.

Małgorzata Wąsowska

Betlejem jest w Nas

IMG_7466_zmień rozmiarTakie jest przesłanie przedstawienia bożonarodzeniowego, które zostało zaprezentowane w świątyni 6 stycznia po Eucharystii o godz.900. Tradycyjna formuła jasełek została wzbogacona o elementy współczesności. Wszystko po to, aby  możliwe były poszukiwania odpowiedzi na pytanie: „Czym tak naprawdę jest dla nas Boże Narodzenie?”

Pytanie zdawać się może banalne, ale czy odpowiedz równie oczywista? Przewodnikiem w poszukiwaniach był Mały Książę, tytułowy bohater utworu A. de Saint – Exupery. Przybysz z innej planety dociera na Ziemię wiedziony tajemniczym blaskiem i nieznanym pragnieniem. Odkrywa, że jest to Miłość i od tej chwili staje się ona celem jego życia. Trafia w wir przedświątecznych przygotowań. My, mieszkańcy Ziemi, starannie szykujemy się do Święta Miłości – tak w największym skrócie można streścić Boże Narodzenie i … czego jest świadkiem?IMG_7507_zmień rozmiar

Wydaje się, że świąteczne przygotowania całkowicie zdominowały istotę tego wydarzenia. Dla gospodyni najważniejszą rzeczą jest zewnętrzna oprawa świąt – umyte okna, potrawy, choinka, fryzjer. Bogacz i sklepikarz wykorzystują je do pomnożenia swojego kapitału. Młodzi ludzie – dziewczyna i chłopak, są zdegustowani perspektywą rodzinnych świątecznych spotkań, suto zakrapianych alkoholem, zdominowanych rozmowami o tym, za ile? z kim? dlaczego? itp.

Wszyscy Oni obracają się w klimacie Bożego Narodzenia, który jednak z rzeczywistą wymową Świąt ma niewiele wspólnego.

Niezrażony takimi postawami Mały Książę nie ustaje w poszukiwaniu Miłości. Odkrywa jej obecność u rodziny, która dostrzegła potrzeby innych i w miarę swoich możliwości stara się je zaspokajać. Wie, że jest blisko celu. Razem z nim łączą swe wysiłki trzej zdrożeni wędrowcy. Podobnie jak nasz bohater, Królowie opuścili swoje krainy i wyruszyli na spotkanie z Kimś niezwykłym. Docierają do źródła, do Betlejem.

Na wszystkich, na tych, którzy pragną i żyją miłością i tych, którzy zagubili jej sens, czekała Święta Rodzina i zachęta płynąca z ust Maryi: „Zostawcie tu swoją pychę, zabieganie, chciwość, lenistwo, gniew, brak celu, miłości. Otwórzcie serca i przyjmijcie miłość, która przychodzi do was w czas Bożego Narodzenia i chce na zawsze pozostać z wami”.

IMG_7527_zmień rozmiarMały Książe, a wraz z nim i my odnaleźliśmy Miłość, chociaż droga do niej nie zawsze jest krótka i prosta. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o znaczenie narodzenia się Boga w ludzkiej naturze dla każdego z nas może odkrywać niewygodną dla nas prawdę. Niesie wszakże nadzieję i pewność, że na każdego czeka maleńka Miłość, a Betlejem jest bardzo blisko – na odległość ludzkiego serca, na odległość otwartej dłoni i każdego dnia możemy tu przyjść!

Inna niż najczęściej spotykana formuła jasełek niosła ze sobą element prowokacji. Treść przedstawienia, sposób jej prezentacji przez aktorów – parafian i doskonale skorelowana z treścią oprawa muzyczna parafialnej scholi, angażowały obecnych w to, co działo się na „teatralnej kościelnej scenie”. Prowokowały do określenia się, jak przeżywam  Narodzenie Bożego Syna, postawa której z zaprezentowanych postaci jest mi najbliższa?

Czy spotkanie Małego Księcia ze mną zbliżyłoby go do miłości, czy może wręcz przeciwnie? Zapewne ziarenko twórczego niepokoju zostało zasiane w nasze serca!

Zawsze ilekroć uśmiechasz się do brata i wyciągasz do niego rękę – jest Boże Narodzenie!

Jest ono zawsze, ilekroć milkniesz, by wysłuchać innych!

Zawsze, kiedy rozdajesz nadzieję!

Zawsze, kiedy niesiesz pomoc zrezygnowanym, zniechęconym, słabym!

Zawsze, gdy przyznajesz, jak małe są twoje możliwości – gdy sam prosisz o pomoc!

Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez ciebie!

 ZAWSZE WTEDY JEST BOŻE NARODZENIE!

                                                                                                 Małgorzata Wąsowska

Solidarni z Dominikiem!

serceW naszej wspólnocie parafialnej zrodziła się inicjatywa pomocy finansowej rodzinie przewlekle chorego chłopca. Zwracamy się z gorącą zachętą do finansowego wsparcia akcji gromadzenia funduszy na zakup przenośnego koncentratora tlenu dla Dominika Skarżyńskiego.

Dominik Skarżyński jest uczniem III klasy Publicznego Gimnazjum w Wierzbnie. Od urodzenia choruje na mukowiscydozę.  Swoje nastoletnie życie dzieli między szpitalem a rodzinnym domem. Przenośny koncentrator tlenu wspomaga i ułatwia proces oddychania.

Koszt takiego urządzenia to około 15.000 złotych. Dla rodziny jest to znacząca kwota, przekraczająca jej możliwości finansowe. Dla wspólnoty ludzi dobrej woli może stanowić realny i w pełni osiągalny cel.

W Święto Objawienia Pańskiego, 6 stycznia, po Mszy świętej o godz. 900 w kościele w Wierzbnie wystawione zostaną jasełka. Podczas przedstawienia przeprowadzona zostanie zbiórka pieniędzy na zakup koncentratora tlenu. Indywidualnie, wsparcie finansowe można przekazywać na ręce koordynatora akcji, ks. proboszcza Kazimierza Jóźwika.

  „Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu,

tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowany,

obdarowany tym, co ten drugi przyjmie z miłością.”

                                                                           Jan Paweł II

 Chciejmy obdarowywać i stać się obdarowanymi!!!