Parafialne dziękczynienie za plony – 24 sierpnia 2014 r.

Radosne: „ Plon niesiemy, plon w gospodarza dom” rozbrzmiewało 24 sierpnia  w wierzbniańskiej świątyni. W tym dniu gospodarze z okolicznych wiosek przybyli dziękować Najwyższemu Gospodarzowi za tegoroczne plony.

Centralnym punktem parafialnych dożynek była uroczysta Eucharystia koncelebrowana przez księdza proboszcza Kazimierza Jóźwika oraz przez księdza Stanisława Abramczuka. Już długo wcześniej przed świątynią zaczęli gromadzić się wierni oraz zaproszeni goście. Nie zniechęcił ich rzęsisty deszcz oraz przejmujący chłód. A warto było tu być ! Przybyłym zgotowano prawdziwą ucztę dla ducha i dla ciała. Staropolskim zwyczajem do daru modlitwy rolnicy dołączyli wieńce dożynkowe uwite z najpiękniejszych kłosów zbóż, ziół oraz kwiatów. Podziw budziły misternie wykonane hostie, serca, krzyże, wieniec w kształcie studni, w formie łodzi i korony. W uroczystej procesji zostały wprowadzone do świątyni i złożone u stop ołtarza. Zamknięty w nich wysiłek, krople potu, obolałe mięśnie stanowiły osobisty dar, ofiarę tych wszystkich, którzy swoje życie związali z pracą na roli. Były wyrazem wdzięczności za Boże błogosławieństwo w czasie tegorocznych żniw.

Słowo „ wdzięczność” stało się słowem kluczem i często padało podczas uroczystości. Ksiądz Stanisław Abramczuk uczynił je tematem przewodnim przepięknej homilii. Kapłan przypomniał wymowę i psychologiczny aspekt zwrotu   „dziękuję” w relacjach międzyludzkich. Jest on władny kruszyć lody, otwierać serca i łączyć delikatne więzy zagrożone zerwaniem. Wyraża radość i uznanie. Cóż dopiero wobec Boga, któremu każdego dnia  powinniśmy dziękować, bo to Jemu zawdzięczamy wszystko! „Kto dziękuje, jeszcze więcej otrzymuje” – głosi utarte powiedzenie. Jednym małym słowem jeszcze szerzej otwierać możemy Serce Boże, niewyczerpane  źródło łask  wszelkich.

Adekwatny do czasu i miejsca uroczystości charakter miało wystąpienie gospodarza gminy, wójta pana Eugeniusza Kudelskiego. Zamiast populistycznych i nie zawsze zajmujących przemówień, które są tradycją oficjalnych spotkań, w stronę ołtarza popłynęły słowa modlitwy ….

Po zakończonej eucharystii dożynkowy orszak prowadzony przez starostów, państwa Monikę i Daniela Replin, przemaszerował do kaplicy na placu przykościelnym. Przyozdobiona snopami zżętego zboża i słomianą girlandą z kiściami jarzębiny, na kilka godzin stała się dożynkową sceną. Tu odbywała się dalsza część uroczystości.

Zgodnie z sugestią księdza proboszcza każda miejscowość przygotowała prezentację swojego dożynkowego wieńca oraz krótki program artystyczny. Wszystkiego było po trosze. Z recytowanych dziękczynnych  wierszy płynął nastrój zadumy i powagi, salwy śmiechu wybuchały podczas przyśpiewek ludowych własnego autorstwa. Na tle innych występów wyróżnił się występ zespołu „Jaworki” z Jaworka. Przez kilka minut członkinie zespołu zabawiały publiczność ludowymi piosenkami we własnej, oryginalnej interpretacji. Wszystko przy akompaniamencie akordeonu i gitary, w stylizowanych na ludowo strojach !  W finale dożynkowego grania wystąpiła miejscowa schola. Dziewczęta pod kierownictwem pani Anety Miklaszewskiej porwały publiczność starannie dobranym repertuarem i perfekcją jego wykonania. Starsi mieli okazje usłyszeć piosenki z lat swojej młodości popularne na wsi, a młodsi współczesne piosenki religijne emitowane w katolickich rozgłośniach radiowych.

Podczas występów artystycznych była okazja do dokładnego obejrzenia dożynkowych wieńców. Dopiero z bliska widać było ile pracy i cierpliwości  wymagało ich przygotowanie. Doceniając trud oceniano również staranność wykonania i różnorodność wykorzystanych materiałów. Wszystko po to, aby wybrać ten najpiękniejszy ! Nie było bowiem komisji konkursowej, a jurorami byli wszyscy obecni na dożynkach. Było o co „ walczyć”. Zwycięski wieniec miał reprezentować parafię Wierzbno podczas dożynek diecezjalnych w Woli Gułowskiej. Emocje towarzyszyły do momentu ogłoszenia wyników głosowania. Największe uznanie zdobył wieniec wykonany przez mieszkańców Sobonia, drugie miejsce zajęło Wierzbno, a trzecie Jaworek.

Po radosnych emocje duchowych nadszedł czas na doznania smakowe. Na wiejskim stole piętrzyło się swojskie jadło – swojska kiełbasa, kaszanka i smalec, wiejski chleb, kiszone ogórki, ciasto drożdżowe, podpiwek i inne smakowitości, tak hojnie darowane przez parafian. Jak dużą cieszyło się popularnością niech świadczy fakt, że do stoiska obok z watą cukrową, pop cornem i innymi słodyczami podchodzili nieliczni, za to stół był oblegany (nawet przez dzieci). Kolejny raz okazało się, że coś z natury proste, tradycyjne stale ma rzesze swoich zwolenników.

Tak świętowaliśmy w Wierzbnie zakończenie żniw. Wzorem naszych przodków centrum dożynek była świątynia. Pan Bóg wspierał rolniczy trud i dał obfity w plony rok. Nie zabrakło spontanicznej radości i zabawy. Radości, której źródłem jest świadomość Bożego błogosławieństwa i dobrze wypełnionych obowiązków.

 

                                                                            Małgorzata Wąsowska

Dodaj do zakładek Link.

Możliwość komentowania została wyłączona.