Ostatnią parafianką, która odeszła do Pana przed Świętem Zmarłych jest świętej pamięci Jewdokija Pazdyka, dla bliskich i znajomych – Dunia.
Od najmłodszych lat nie miała Ona lekkiego życia. Jako panienka została „wyrwana” z rodzinnego domu, do którego już nigdy nie powróciła. Wywieziona była przez Niemców na ciężkie, fizyczne roboty. Posądzona o kradzież zwykłego fartucha stała pod ścianą śmierci – dzięki Bogu – ocalała. W niewoli poznała Hieronima, który wkrótce został Jej mężem.
Po powrocie do Polski oboje osiedlili się w tutejszej parafii, w maleńkiej chatce, w której mieszkało na co dzień kilka rodzin. Tamte warunki zmusiły ją do dalszej ciężkiej pracy nad budową własnego domu, co wówczas nie było łatwe.
W ciągu swojego ponad 93-letniego życia z wielkim żalem i bólem pochowała męża i trzech synów w kwiecie wieku. Nigdy jednak nie zwątpiła w miłosierdzie Boże, modlitwa na różańcu, godzinki, koronka, audycje w Radiu Maryja to Jej codzienność.
Babcia Dunia nie miała słodkiego życia, ale zawsze obdarowywała słodyczami i uśmiechem napotkane dzieci i znajomych, za co Ją wszyscy lubili i z pewnością taką Ją zapamiętają.
Odeszła 23 października b.r. w 100-tną rocznicę urodzin swojego świętej pamięci męża Hieronima.
Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie…
