Decyzja marnotrawnego syna z Jezusowej przypowieści, zapisanej przez ewangelistę Łukasza, zapoczątkowała proces odzyskiwania przez niego utraconej godności. Stanowcze postanowienie było pierwszym, ale jakże ważnym krokiem. Wkrótce znalazł się w ramionach kochającego Ojca, który niecierpliwie oczekiwał jego powrotu.
Przyznać się do błędów i upadków, zdobyć się na pokorę i pragnienie powstania – to bywa trudne. Kochający Ojciec przewidział i to, bowiem pozostawił nam drogowskazy. One prowadzą nas do Tego, który nieustannie, z utęsknieniem czeka na nas. Zawiera je sakrament pokuty.
Dziś znowu wiemy więcej o tym szczególnym wyrazie miłosierdzia Boga wobec upadającego człowieka. Motywem przewodnim rozważań rekolekcji wielkopostnych w naszej wspólnocie parafialnej było przeżywanie sakramentu pokuty. Jesteśmy wdzięczni księdzu rekolekcjoniście, prałatowi Mirosławowi Mikulskiemu, za podjęcie tego tematu i sposób, w jaki to uczynił.
Pomógł on stanąć nam w prawdzie przed sobą, bowiem dokonał swoistego rachunku sumienia ze sposobu, w jaki my, ludzie wierzący, podchodzimy do sakramentu pokuty. Od ambony popłynęło wiele „niewygodnych” dla nas słów. Rekolekcjonista obnażył gorzką prawdę o systemie norm i wartości stworzonych przez współczesnego człowieka, nawet dotyczących relacji ze Stwórcą. Wygodnym, ale jakże odległym od nauki, którą głosił Jezus i pozostawił na kartach Ewangelii. Były to słowa prawdy, ale nie krytyki. Czy możliwe jest rozgraniczenie tego kontekstu w aspekcie „ łamania, przekraczania” określonych zasad? Okazuje się, że tak.
Słowa księdza Mikulskiego kierowane do nas nie były suchą, bezduszną oceną sposobu przeżywania sakramentu pokuty. Nie były jedynie wytykaniem błędów. Słuchaliśmy słów kapłana autentycznie zatroskanego o nasze powstanie i powrót do Ojca. Mówił do nas i o nas ktoś, kto się z nami utożsamiał. Ktoś, kto tak jak my z drżeniem staje u kratek konfesjonału, kto ze wzruszeniem wspomina mądrość życiową niewykształconych rodziców i …. nie sposób przytoczyć wszystkiego.
Wielką sztuką jest dotykać sfery ludzkich słabości pod kątem sprowokowani
a osobistej refleksji, aby nie wywołać oburzenia słuchacza. Rozważania rekolekcyjne były rozbudowane, ale, myślę iż podzielam opinię ogółu: czekało się na kolejne słowo, a czas zdawał się zatrzymywać w miejscu. Co jeszcze mógł zyskać uczestnik świętego czasu rekolekcji? Ksiądz rekolekcjonista podzielił się z nami praktycznymi wskazówkami na temat przeżywania sakramentu pokuty. Nasze mapy drogowe, mapy powrotów do Ojca wzbogaciły się więc o kolejne drogowskazy!
Przeżyliśmy szczególny czas, usłyszeliśmy wiele głębokich słów. Na pewno na nich możemy budować proces naszej wewnętrznej przemiany – powstawania i powrotów.
Deo gratias!
Małgorzata Wąsowska