Mama jest dla każdego dziecka najbliższą i najdroższą osobą. Nawet gdy dziecko przekroczy już próg dorosłości, to chętnie przybiega się do mamy, aby Jej się zwierzyć ze swoich radości i trosk, aby usłyszeć Jej zapewnienie o cichej modlitwie. Każda MAMA czeka na miłość i życzliwość swoich dzieci, a gdy spotka Ją krzyż choroby i starszego wieku, Ona czeka na dobre słowo i pomocną dłoń swoich dzieci i wnuków. Dobrze, że 26 maja możemy okazać wdzięczność za wszelkie dobro, jakie od Niej otrzymaliśmy. Osobiście, kilka tygodni temu patrząc na piękne drzewo wiśni, okryte kwiatami, uświadomiłem sobie, że to najpiękniejszy bukiet dla naszych mam. Nieprzeliczona ilość kwiatów na wiśni przypomina mi niezliczoną ilość dobra, które uczyniła dla każdego z nas Mama.
Niech Pan hojnie błogosławi naszym Mamom i obdarza Je pogodą ducha, zdrowiem oraz satysfakcją z tego, że Ich ofiarna miłość matczyna przyniosła owoce. Dla mam, które Pan Bóg powołał do siebie, prośmy o nagrodę życia w chwale zbawionych.
Z modlitwą i wdzięcznością mojej mamie, która dziewięć lat temu odeszła do Pana
– ks. Kazimierz
Wszystkim Mamom dedykuję piękne opowiadanie Bruno Ferraro:
JAK BÓG STWORZYŁ MAMĘ
Dobry Bóg zdecydował, że stworzy… MATKĘ.
Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:
– To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?
Bóg rzekł:
– Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie?
Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia, prania, lecz nie może być z plastiku… powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna… żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia… umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko –
od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce…
no i musi mieć do pracy sześć par rąk.
Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:
– Sześć par?
– Tak! Ale cała trudność nic polega na rękach – rzekł dobry Bóg.- Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.
– Tak dużo?
Bóg przytaknął:
– Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: „Dzieci, co tam wyprawiacie?”. Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi,
który wpadł w tarapaty: „Rozumiem to i kocham cię”.
– Panie – rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu – połóż się spać.
Jutro te jest dzień.
– Nie mogę odparł Bóg a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego misa oraz jest w stanie utrzyma pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.
Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki,
przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:
– Jest zbyt delikatna.
– Ale za to jaka odporna! – rzekł z zapałem Pan.
– Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.
– Czy umie myśleć?
– Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.
Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.
– Tutaj coś przecieka – stwierdził.
– Nic tutaj nie przecieka – uciął krótko Pan. – To łza.
– A do czego to służy?
– Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.
– Jesteś genialny! – zawołał anioł.
– Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę – melancholijnie westchnął Bóg.
To nie Bóg stworzył łzy. Dlaczego zatem my mielibyśmy to czynić?
Bruno Ferrero: „Czterdzieści opowiadań na pustyni”