Często krytyka Kościoła jako instytucji wynika z tego, że ktoś po prostu nie zna Kościoła i sam nie żyje w społeczności parafialnej. Jako instytucja bosko-ludzka Kościół ma swoje blaski i cienie, ponieważ tworzą go zastępy świętych i błogosławionych oraz rzesze grzesznych ludzi. Wymownym jest porównanie Kościoła do witrażu. Nawet piękne witraże jak np. w naszej siedleckiej katedrze, oglądane z zewnątrz, są matowe, szare i nieatrakcyjne. Dopiero wchodząc do wnętrza świątyni, możemy dostrzec zamysł artysty, piękne obrazy z różnokolorowych szkiełek, przez które przenikają promienie słoneczne. Podobnie jest z Kościołem. Całe piękno widać od wewnątrz, gdy wzrastamy we wspólnocie Kościoła, przeniknięci Bożą mocą i światłem Ducha Świętego. Choć formalnie jesteśmy w Kościele już od dnia przyjęcia Sakramentu Chrztu św., to jednak bierne uczestnictwo w niedzielnej Mszy św., nie pozwala nam dostrzec całe bogactwo i piękno Kościoła. Potrzebna czegoś więcej, np. trudu pieszej pielgrzymki na Jasną Górę, albo udziału w rekolekcjach oazowych.
Osobiście mogłem doświadczyć wspólnoty Kościoła na misjach na Syberii, a ostatnio (21 – 26 sierpnia 2017 r.) na Rekolekcjach Oazowych dla rodzin w Bobrownikach. Duch Święty w ciągu kilku dni zrobił swoje DZIEŁO i poczuliśmy się w Kościele jako w prawdziwej WSPÓLNOCIE. Niesamowite, że 18 rodzin (w tym 13 rodzin po raz pierwszy na Oazie Ewangelizacyjnej) przeżyło jakąś wewnętrzną przemianę. Otwarci na Chrystusa i Jego Słowo, gotowi do wzajemnej służby i przyjęcia spartańskich warunków bytowych wszyscy uczestnicy, a było nas prawie 70 osób, scalili się we wspólnotę. Każdego dnia zaczynało się od wspólnego obierania ziemniaków, przygotowania surówek i nakrywania na stoły, a temu towarzyszyła kawa i szczere rozmowy. Po jutrzni i śniadaniu małżonkowie gromadzili się na wspólne śpiewanie, aby przygotować repertuar pieśni na Eucharystię i nabożeństwa.
Wielką rolę odgrywały codziennie dwa spotkania w grupach czyli kręgach rodzin, którym przewodniczyły pary animatorskie. Małymi dziećmi (było ich w sumie 23, a niektóre liczyły jeden rok czy 2 latka) opiekowała się diakonia wychowawcza, czyli mama Kasia i kilkoro dziewcząt. Dzieci szybko polubiły swoje opiekunki. Zaopatrzenie i rodzinny klimat wnosili Gosia i Jurek Baczkura zatroskani o wszystko, co było potrzebne do spokojnego życia wszystkich uczestników. Miłym wydarzeniem był mecz między tatusiami a synami w piłkę nożną oraz przejażdżka konno dla dzieci.
Codziennie bardzo ważnym wydarzeniem była wspólna Eucharystia. A Duch Święty działał, abyśmy mogli przeżyć osobiste spotkanie z Chrystusem i uwierzyć całym sercem w miłość Boga. Spotkanie Jezusa z Nikodemem i Samarytanką stało się niejako zwierciadłem dla osobistego doświadczenia Pana Boga. Mogliśmy uświadomić sobie jak wiele spraw, przyzwyczajeń i grzechów przesłania nam Boga i zajmuje naczelne rzeczy miejsce w naszym sercu. Przed Najświętszym Sakramentem uroczyście każdy miał szansę wyznać, że Jezus jest Panem naszego życia. „Poddaję się całkowicie Tobie i Twojej świętej woli, abyś uczynił ze mną to, co chcesz. Nie chcę już być więcej centrum swojego życia, Panie. Ty przejmij nad nim kierownictwo. Uczyń, abym pragnął i robił to, co TY chcesz. Ogłaszam Cię PANEM mojego życia, moim jedynym PANEM. Nie chcę być niewolnikiem ani pieniędzy, ani żadnej wady lub żądzy, ani przyjemności, która mnie oddala od Ciebie…” .
Jestem wdzięczny wszystkim za szczere otwarcie na siebie nawzajem i za świadectwa. Z serca dziękuję dk Markowi Kondejowi za jego obecność, radość i posługę. W sobotę na zakończenie rekolekcji małżonkowie odnowili przyrzeczenia małżeńskie i po obiedzie nie chcieli wyjeżdżać, chociaż rekolekcje dobiegły końca. Posprzątaliśmy ośrodek i w sercu było pragnienie, aby jeszcze pozostać w tym gronie i wielbić Pana. Wiele rodzin obiecało za rok spotkać się już na dwutygodniowej Oazie.
Wdzięczny Panu za doświadczenie Kościoła jako braterskiej wspólnoty
– ks. Kazimierz, moderator
